dictator1.1-1

Redakcja Deb-Wyb. Sekcja Pióropałkarzy

Tylko Urania!

Telefon na biurku rozdzwonił się wyjątkowo głośno. Soszka szybko spojrzał na wyświetlacz.

– O, Biznesmen tarabani. Czekałem, czekałem na Ciebie, moje osobowe źródło informacji. Coś masz pewnie na Naszystów. Dawaj, dawaj! – Soszka zrobił taką minę jakby przełykał smakowity kąsek.

Kursik podszedł do Soszki i pokazał, żeby włączył tryb głośnomówiący – Będzie zabawa! Uśmiechnął się szeroko.

Soszka podniósł kciuk do góry: – Jedziemy!

Soszka, co oni robią, co oni robią! – redakcyjny pokój wypełnił nerwowy, podniesiony głos Biznesmena – Co to za Zjazd, ja się nie zgadzam!

Zaczekaj, powiedz, powiedz, jak było – Soszka studził emocje.

Zjazd chcą robić, delegatów będą wybierać, a ja nie będę mógł zaprezentować się. Taki przekręt chcą zrobić! – Biznesmen wyrzucił z siebie.

Racja, jak tak można, przecież każdy musi się zaprezentować – wtórował Soszka, a Kursik pokazywał ręką podkręcaj, podkręcaj.

Kowal powiedział, że Covid atakuje, dużej sali nie ma i trzeba ludzi podzielić. Każdy powiat ma oddzielnie przyjechać i głosować o innej godzinie, żeby nie było za dużego zgromadzenia, a na dodatek do Mrągowa każe wszystkim jechać. Skandal, to jak ja mam się przedstawić? O swoim programie opowiadać? – Biznesmen nadal mówił podniesionym głosem.

Przecież Cię wszyscy zna… – Kursik nie dokończył, bo dostał kuksańca w bok od Soszki.

Jeszcze raz skandal! – Biznesmen podsumował – Ale mówiłeś coś?

Nie, nie. Też uważam, że Naszyści powinni wreszcie usłyszeć co masz im do powiedzenia, wszyscy powinni usiąść i wysłuchać Cię – Soszka zdecydowanie poparł Biznesmena. Pogroził Kursikowi palcem i pokazał na telefon na biurku.

Oni na organizacji się nie znają, Uranię trzeba wynająć. Tam bym się wypowiedział i wszyscy by usłyszeli i dobrze widzieli – Głos Biznesmena był twardy, zdecydowany.

A może Stadion Narodowy? Urania na Ciebie za mała! – wyszeptał Kursik zasłaniając usta.

Urania świetny pomysł! – Soszka też był coraz bardziej rozbawiony, ale nawet o ćwierć tonu nie zmienił barwy głosu – Ciekawe czy wolna, bo tam ciągle coś dzieje. No i czy Naszystom będą chcieli wynająć…

Nie wiem czy wolna, niech załatwią, żeby była wolna. Tam bym wystąpił i powiedział im wszystko! – powtórzył Biznesmen – Oni chcą wszystkim rządzić, a mi nie dają, ja bym im pokazał jak się organizacją kieruje.

Soszka spojrzał na Kursika pokazał, że kończy rozmowę, Kursik po kiwnął głową.

Nagrałeś wszystko, jak zwykle? – przerwał Soszka Biznesmenowi.

Jasne! Już wysyłam – Biznesmen trochę uspokoił się.

Dzięki, zaraz zrobię z tego materiał w De-bce i podbijemy w Wy-bce – Soszka przerwał połączenie.

Z pierdołami już dzwoni, ale coś się z tego sklei… – podsumował Soszka.

Do pokoju wkroczył Wydawca.

Jest tam materiały Redaktory? – rzucił jak zwykle pełen energii.

Marnie Szefie, Biznesmen dzwonił, ale jęczał jak zwykle, że Naszyści go olewają. No i że ich zjazd trzeba w Uranii zrobić, bo tylko tam będzie mógł całą prawdę im powiedzieć. Przysłał mi nagranie z zebrania, to coś się zrobi – Soszka przedstawił sytuację.

W Uranii? Też chciałbym tak przemówić do pełnej hali, jak Prezes albo i Premier… – rozmarzył się Wydawca.

Szefie Covid mamy, Naszystów w sumie też szkoda. O kim pisalibyśmy, gdyby nie oni? – Soszka odezwał się trochę sentymentalnie.

O Biznesmenie!!! – wypalił Kursik.

Wszyscy huknęli śmiechem.

Kotek Mruczek
(przeciągnął się leniwie na parapecie redakcyjnego okna)


Sekcja Pióropałkarzy – Przed wojną większość partii politycznych miała swoje „organy” prasowe, których głównym zadaniem było niszczenie przeciwników politycznych. Do przygotowywania najbardziej plugawych treści zatrudnieni byli osobnicy specjalizujących się w preparowaniu tekstów na przeciwników politycznych popularnie zwani „pióropałkarzami”.