pióropałkarze podatek od mediów

Redakcja Deb-Wyb. Sekcja Pióropałkarzy

Wolne media golą Grzywę

W redakcji panowało radosne ożywienie.

– Jest temat, jest temat! – Soszka i Kursik mruczeli pod nosem, kipieli energią i zapamiętale uderzali w klawiatury komputerów.

– Podatek chcą na nas nałożyć?! Ja im pokażę! – Kursik prawie krzyczał.

– Gazetę Olsztynecką chcą przejmować – Soszka dyszał, pełen złości.

– My wolne media na to nie pozwolimy! – krzyknęli jednym głosem i dalej rozgrzewali sprzęt do czerwoności.

– Podatki mamy płacić! Niech sobie z Orlenu wezmą, my od rządzenia i od oceniania jesteśmy, Covid się rozwija, gotówkę rozdają na lewo i prawo, na wszystko mają, a my mamy podatki płacić?! My mamy zyski robić, a nie podatki płacić – Kursik wstał i zaczął szybkim krokiem chodzić po pokoju.

– Kursik, w pełni Cię popieram. Zobacz taki TVN-owski to przecież cała, szczera prawda, 24 godziny na dobę, obiektywizm, tylko o interesie społecznym myślą. Sprawy zawsze właściwie przestawiają. Zobacz i dlatego tyle reklam mają. Cały wielki biznes u nich się ogłasza. Co prawda jak jakiś lepszy film puszczą, to co chwila przerwy robią i piętnaście minut reklam idzie, to i człowiek zapomni, o co w tym filmie chodzi, ale mają wzięcie – Soszka kiwał głową z podziwem.

– No tak, przecież w tym wszystkim o kasę, dobrą kasą chodzi. Wolne media są dobrze ustawione, dlatego zyski dobre są. I co mamy się dzielić z jakimiś powiatowymi redakcyjkami? Niedoczekanie Wasze! – Kursik usiadł za biurkiem.

– Wolne media to i wolne od płacenia podatków – zakończył już gromkim okrzykiem, jak na wiecu.

– Dobrą kasę od Naszystów wzięliście na tarczę to i zyski powinny być dobre, a tobie Kursik jak płacą? Umowę o prace masz? – Soszka wypalił niespodziewanie.

– Płacą, jak płacą. Tylko tak wolne media mogą funkcjonować. A dla mnie kasa nie gra roli – Kursik szybko uciekł od tematu.

– No tak, widać po Tobie, że, groszem nie śmierdzisz – Soszka nie potrafił powstrzymać się od złośliwości.

– Soszka, a ja słyszałem, jak się skarżysz, że cienko u Ciebie – Kursik odpowiedział na zaczepkę.

Przez twarz Soszki przebiegł chytry uśmieszek. Całe szczęście, że oświadczenia majątkowego składać nie muszę, po co mają wszyscy wiedzieć co się już uzbierało…

– No tak! Ty to przecież największy wojownik o prawdę i wolne media jesteś! Sumienie Warmii i Mazur – Kursik uderzył w swój ulubiony ton.

– A tak jestem! Gdyby nie JA – Naszyści wszystko już sponiewieraliby, tylko JA im przeszkadzam. Kamyczki im wrzucam, niech się kłócą, niech sobie do gardeł skaczą, niech się boją, że zaraz porządek z nimi zrobią – Soszka także wchodził na ulubione tony.

– Tak, tak, całe to Twoje debatujące towarzystwo to zbiór autorytetów wszelakich – Kursik znowu szydził – Ale dobra, coś o Olsztyneckiej mówiłeś?

– Naszyści już German Presse wykupili, to teraz za Olsztynecką się wezmą – wyjaśnił Soszka.

– Wiesz coś konkretnie? – dopytywał Kursik.

– Na mieście mówią, że ostatnie wolne media znikną – westchnął Soszka.

– Ostatnie? To przecież MY ostatni szaniec przed Naszystami stanowimy – Kursik poniósł się krzesła.

– Ostatni szaniec? Niech ci będzie, Ty piszesz do mnie, ja do Ciebie, reszta nas zlewa. Najważniejsze, żeby anonimowego działacza nie stracić. Przecież to nasze podstawowe źródło informacji i nasz czytelnik. No i komentarzyki brygady popaprańców. Nasza słodka wolność słowa na tym przecież oparta… – Soszka wyraźnie przygasł.

– Redaktory, co tak siedzicie? Do roboty, słyszeliście co się dzieje? – Wydawca jak podmuch wiatru wkroczył do pokoju.

– Szefie teraz piszemy… – Kursik zaczął niepewnie.

– Grzywa od Żurawiny odchodzi i ogłosił, że całe swoje siły, mądrość i swoją szabelkę Prezesowi powierza. I tylko pod jego komendą chce Polsce służyć – szybko wyrzucił z siebie Wydawca.

Martwa cisza zapadła w redakcyjnym pokoiku.

– Jezu…. Nie może być! On też? – jęknął w końcu Soszka i złapał się za głowę.

– Może ma być koniem trojańskim? – z nadzieją w głosie cicho wydusił z siebie Kursik.

– On wszędzie jest koniem trojańskim. Redaktory, teraz wasza robota. Macie Grzywę ogolić do gołej skóry, wszystko wyciągajcie, co macie. Niech poczuje, co to znaczy przejść do Naszystów. Trzeba mu dać do spróbowania jak smakuje obiektywny przekaz wolnych mediów.

– Tak jest Szefie, wolność słowa najważniejsza! – Soszka i Kursik ostro ruszyli do pracy.

Kotek Mruczek
(przeciągnął się leniwie na parapecie redakcyjnego okna)


Sekcja Pióropałkarzy – Przed wojną większość partii politycznych miała swoje „organy” prasowe, których głównym zadaniem było niszczenie przeciwników politycznych. Do przygotowywania najbardziej plugawych treści zatrudnieni byli osobnicy specjalizujących się w preparowaniu tekstów na przeciwników politycznych popularnie zwani „pióropałkarzami”.