Michał - widzę Cię!

Redakcja Dęb-Wyb. Sekcja Pióropałkarzy

Bunt niewolników

To rozumiem, krótko i na temat, zobacz Soszka – Kursik aż podskoczył na krześle i odruchowo ręką pokazał na ekran komputera.

Soszka powoli wstał ze swojego fotela podszedł do Kursika.

Nie jestem niewolnikiem Naszości – głośno przeczytał.

Ciekawe co Grzywa ma na myśli? – Soszka był bardzo skupiony.

No jak to, Grzywa ma dość tego upodlenia, jakie mu Naszość funduje – Kursik z uwagą spojrzał na Soszkę.

Kursik, Ty stary chłop, a taki naiwny jesteś – Soszka uśmiechną się szeroko – Jak ktoś opowiada takie brednie, to musi mieć w tym swój cel.

No fakt. Kto jak kto, ale Grzywa na niewolnika nie wygląda, garnitur, krawacik czerwony, piękny. Czy z poselskiej pensyjki na to starczy? Może ktoś mu to zafundował? – Kursik mruczał pod nosem.

Naszość do ratusza go wystawiła. Kupę forsy dali mu na kampanię, a tu i Wójt i Stary Wójt tyłek mu dobrze stłukli. Oczywiście przez Kowala, bo nie chciał jego ulotek nosić – przypomniał Soszka.

Potem znowu do Izby go wystawili, bo przecież w tej Naszości, nie mają kogo na listę wstawić. Przed wyborami z telewizji nie wychodził, na każdy temat go pytali, chwili odpoczynku nie miał, naharował się chłopak – ciągnął Kursik.

Macierzystemu jedynkę na liście dali, bo nie miał kto ciężaru przywództwa dźwigać. No to wyzysk rzeczywiście straszny, okrucieństwo. Co za towarzystwo w tej Naszości siedzi.

A w Izbie też musiał ciężar obecności w TVN-ach i Polsatach dźwigać, z Wyborową gadać za wszystkich. Za całą Naszość tyrać musiał. Wcale się nie dziwię, że się Grzywa zbuntował – Kursik kiwał głową.

Na biurku zadzwonił telefon. Soszka szybko chwycił aparat spojrzał na ekran i stanął prawie na baczność.

Tak słucham. Nie, nie wiem, Naszość odcięła mnie od informacji… Niemożliwe, draństwo, jak mogli. Z Kowalem podpisali się niewdzięcznicy? Co za skandal. Tak już piszę… – prawie strzelił obcasami.

Dobra, piszę: ta pierwsza, to już dawno została wyrzucona, a ta druga do niczego się nie nadaje, to trzecia to ma męża, któremu obiecałem, że robotę załatwisz a teraz się mści, czwarty zawsze był podejrzany, piąty powinien Ci buty czyścić, a z szóstym? A, to szkoda w ogóle gadać… – notował Soszka – Wszystko mam, rozumiem, wiem co mam robić.

Grzywa? – Kursik zwrócił się do Soszki przestraszony – Tak myślałem, co się stało?

– Słuchaj, jaka afera! Ludzie od Grzywy i Macierzystego podpisali się z Kowalem, Hutnikiem, Kosą, Majdanem, że trzeba politykę rządu popierać i Zjednoczonych nie rozbijać. Bunt im zrobili! – relacjonował podenerwowany Soszka.

O! to teraz będą telefony, rozmowy… pewnie Weteran włączy się. Stare czasy sobie przypomni jak jednym telefonem wiele można było załatwić. Ale chyba tak już miało nie być – Soszka ostatnie zdanie powiedział prawie szeptem.

Ruszamy Soszka – Kursik chwycił za telefon – Poczwara! Słuchaj będzie robota. Zaraz wrzucamy na stronkę tekst o rozwałce w Zjednoczonych. Masz wszystkich zmobilizować, wszystkich rozumiesz? Nadchodzi decydująca chwila. Grzywa i Macierzysty muszą mieć ochronę i w Kowala macie walić tak jak zawsze. Ten sam tekst – do znudzenia!

Redaktory! – Wydawca wchodząc trzasnął drzwiami o biurko Soszki – Widzę, że losy demokracji się ważą… wolność słowa!

Tak wiemy, wiemy już działamy!

Kotek Mruczek
(przeciągnął się leniwie na parapecie redakcyjnego okna)


Sekcja Pióropałkarzy – Przed wojną większość partii politycznych miała swoje „organy” prasowe, których głównym zadaniem było niszczenie przeciwników politycznych. Do przygotowywania najbardziej plugawych treści zatrudnieni byli osobnicy specjalizujących się w preparowaniu tekstów na przeciwników politycznych popularnie zwani „pióropałkarzami”.
0 0 ocen
Article Rating
Powiadomienia
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments