Orzeł - Opinie Olsztyn (debata Olsztyn)

Redakcja Deb-Wyb. Sekcja Pióropałkarzy

Redaktor Kursik siedzi wpatrzony w ekran komputera. Nienawidzi swojej redakcji ale co zrobić, przecież żadna inna redakcja go nie przyjmie, a on nic innego nie umie. W oczach widać coraz większe znudzenie przechodzące w irytację.

– Soszka, kurna, nuda nic się nie dzieje, wycedź coś wreszcie, głuchy jesteś?

Redaktor Soszka sączy herbatę i przegląda miejscowy Cajtung. Gdzie on już nie pracował? I w centralnych, i w regionalnych tytułach. Zawsze marnie to się kończyło. Redakcje zasypywane pozwami sądowymi i interwencjami kończyły współpracę. Jego wielkim marzeniem jest praca w miejscowym radio. Co prawda próbował dostać papiery na występy przed mikrofonem, ale został całkowicie zdyskwalifikowany. Wady wymowy, fatalna dykcja, głos zupełnie nieradiowy. Jednak nie traci nadziei. Może Kowal załatwi? Tyle razy już go ratował.

– Soszka, wierszówki nie będzie, wymyśl coś – prawie krzyknął Kursik.

Soszka jakby przebudzony nadrabia uśmiechem.

– Tak, tak wierszówka – udaje, że wszystko dobrze słyszał – będzie, będzie. Biznesmen obiecał dzisiaj opowiedzieć, co tam na zebranku „Naszych” było.

– No tak. Dobrze, że mamy kilku frajerów, co zawsze doniosą co tam u „Naszych” słychać – przytaknął Kursik – chociaż nie wiem, ostatnio tylko na Hutnika się skarży, a ile o tym można pisać.

– Można, można Kursik. Ty napiszesz, że dzielny działacz już z Kowalem i Hutnikiem nie może wytrzymać, a przecież wielu myśli tak jak on, tylko nie przyjdą do nas. Dobra, po kilku godzinach ja podbiję w necie, zaplecze się uruchomi i będzie jazda jak zwykle, dostaną Naszyści za swoje, walić, walić, walić… – Soszka już z błyskiem w oku prawie krzyczał.

– Za to Cię lubię Soszka. Jak Ty już kogoś chwycisz, to do końca będziesz go tłukł. Pamiętam jak tego Piotrusia z uniwerku nawalałeś. Prawie chłopa wykończyłeś – w głosie Kursika słychać było szczery podziw.

– Kursik, było zlecenie – była robota, ale trzeba przyznać twardy był. Trzeba było kilka lat tego Romarka rozrabiać – nieco melancholijnie westchnął Soszka.

– Redaktory do roboty, do roboty! – do pokoju jak zawsze energicznie wkroczył Wydawca. – O wolność słowa macie walczyć, debatę publiczną trzeba rozwijać. Na „Naszych” już coś dzisiaj macie?

– Pracujemy, pracujemy, będzie materiał, zaraz będzie. Wczoraj Biznesmem specjalnie na zebranie Naszych poszedł, miał trochę podymić, Hutnika powkurzać, pewnie jakieś numery były. Nie widomo czy nagrywał, trochę się boi, mówił że jakoś ostatnio na niego dziwnie patrzą. Może go namierzyli? – wyjaśnił Kursik.

– Spokojnie mamy jeszcze kilku! Belmondo, Chudy, Strażnik każdy ma coś do Hutnika i Kowala. Majdan też ostatnio podpał bo twardo wspiera Kowala – dodał Soszka.

– Panowie, wolność słowa, wolność słowa to najważniejsze, a brygady w necie gotowe? Wy macie tylko dać zajawkę a chłopaki już w komentarzach robotę zrobią. Wolność słowa! Wydawca był dzisiaj w dobrym humorze.

– Gotowi, gotowi, jak zwykle czekają tylko na hasło – szeroki uśmiech rozjaśnił chuda twarz Kursika. Ale Soszka, ale nie każ się z nimi znowu spotykać, przecież to szajbusy, frustraci, czy zwykła esbecka szumowina. Trochę z nimi pogadałem i wystarczy, wystarczy…

– Wystarczy jak masz z nimi kontakt w sieci – podsumował Wydawca.

Dzwoni telefon Kursika – O Biznesmen się melduje, dobrze jest!

c.d.n.

Kotek Mruczek


Sekcja Pióropałkarzy – Przed wojną większość partii politycznych miała swoje „organy” prasowe, których głównym zadaniem było niszczenie przeciwników politycznych. Do przygotowywania najbardziej plugawych treści zatrudnieni byli osobnicy specjalizujących się w preparowaniu tekstów na przeciwników politycznych popularnie zwani „pióropałkarzami”.
0 0 ocen
Article Rating
Powiadomienia
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments