Nad Ukielem paruje espresso, a razem z nim próżność. Samorządowcy i biznes oczywiście uśmiechnięty, ośmiogwiazdkowy. W Highlanderze piją za nasze, przy kamerach i butelkach whisky. Warmińsko-Mazurska Specjalna Strefa Ekonomiczna sprzedaje propagandę w opakowaniu kawy z widokiem, a widok jest jeden: my–swoi, dla swoich, o swoich. No…
Scenka jak z reklamy: Ukiel, przeszklony Highlander, rząd butelek. Biznesowe Espresso — podwójne, z syropem autopromocji.
Pytanie: co to właściwie jest?
Odpowiedź: letnia ławeczka dla swoich. Oficjalnie — platforma rozmów nauki, biznesu i samorządu. Nieoficjalnie — reality show pod patronatem Warmińsko-Mazurskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. — To jest wyjątkowe miejsce, wyjątkowa okoliczność, gdzie biznes, nauka i miejsca, w których zapadają decyzje, łączą się, żeby wspólnie rozmawiać. — słyszymy na nagraniu udostępnionym przez „Gazetę Olsztyńską”. Owszem, rozmawiać zawsze warto, byle kamera patrzyła.
Pytanie: dlaczego w Highlanderze?
Odpowiedź: bo kamera lubi połysk. Bo — jak mówią — lokal korzystał z unijnych pieniędzy, więc ładnie się domyka: fundusze, filiżanki i kadry. Trudno nagrywać entuzjazm do KPO w zajezdni, kiedy obok błyszczy tafla jeziora. A poza tym przecież pasuje do tych setek jachtów, solariów, klubu swingersów. Też za nasze (bo przecież będziemy musieli to my Polacy spłacić), więc gitarra gra.
Pytanie: kto przychodzi i po co?
Odpowiedź: ścianka: marszałek Marcin Kuchciński, prezydent Robert Szewczyk, wicewojewoda Zbigniew Szczypiński, burmistrz Karol Lizurej, urzędnicy. Najlepiej wychodzą na zdjęciach.
Pytanie: kto płaci?
Odpowiedź: pośrednio my. Narzędzie wsparcia zamienia się w plan filmowy — ile kosztuje jeden kadr kawy z widokiem?
Pytanie: ale może są efekty?
Odpowiedź: tak — medialne. — To są luźne spotkania, porozmawiajmy przy kawie o biznesie. — pada z uśmiechem. — W tym roku mamy 15 decyzji, trzy w toku; może będzie 20, nawet na pół miliarda. — Pasek do relacji ładny. Tyle że poza lansem i wzajemnym promowaniem ośmiogwiazdkowych notabli żadne decyzje tu nie zapadają.
Pytanie: a merytoryka?
Odpowiedź: opowieści z morałem. Inwestor, relacje i tysiąc etatów. — Relacje są kluczowe, cierpliwość popłaca. — Zgadza się. Morał: pij kawę cierpliwie, może kiedyś zadzwoni telefon. Najlepiej z propozycją z ministerstwa, może Tusku mnie zobaczy, może da mi posadę wyżej.
Pytanie: dlaczego to wygląda jak wiec partyjny ośmiogwiazdkowej koalicji?
Odpowiedź: bo tak wygląda. Na nagraniach widać nawet przypinkę z serduszkiem znanym z kampanii PO; jeśli przypadek, to nadzwyczaj fotogeniczny.
Pytanie: czy to fair wobec tych, którzy krytykowali poprzedników?
Odpowiedź: niech dawni moralizatorzy staną w progu Highlandera i porozrywają szaty. To już etap robimy, bo możemy.
Pytanie: a przedsiębiorcy?
Odpowiedź: rozsądni wolą działać niż bywać. Biznes potrzebuje decyzji i prawa, nie ścianki. Tu daniem głównym jest kadr, deserem — zapowiedź, że kolejne espresso już 27 sierpnia.
Pytanie: a nazwiska?
Odpowiedź: są. Prezes od strefy opowiada o idei Polskiej Strefy Inwestycji, szkoleniach i nowelizacjach, a nawet o przemyśle obronnym. Ktoś powie: profesjonalizm. Ja: celebracja własnej ważności. Tu masz fakturę? Ten żart zostawmy księgowym.
Pytanie: to może chociaż dobroczynność?
Odpowiedź: obowiązkowy segment społeczna wrażliwość: partnerstwa, współprace, zapowiedź eventu i znaczna kwota na Arkę. Dobrze. Tylko po co robić z tego support autopromocyjnego koncertu? Naprawdę
Pytanie: a hasła i slogany?
Odpowiedź: brzmią jak z briefu: Startupy mile widziane. Rozwój lokalnych samorządów we współpracy z W-MSSE. Mile — byle z własną filiżanką; cukier dosypią banery, listy intencyjne i roll-upy. W roli baristy wiceprezes — letnią strefę biznesu robimy właśnie po to, by w wakacyjnym klimacie pogadać o tym, co możemy razem zrobić. — Słońce, jezioro, kamera. Merytoryka wciąż w zapowiedziach.
Pytanie: po co te wszystkie filmiki?
Odpowiedź: aby było co wkleić na profile i wysłać w newsletter. W regionie szybciej od decyzji o wsparciu powstają rolki na social media. Lajki domykają narrację, a algorytm robi resztę. I tak kawa z widokiem zamienia się w kampanię w sam raz na końcówkę lata.
Pytanie: co z tego wyniknie dla Olsztyna i regionu?
Odpowiedź: to co zwykle: kontakty, które i tak by się spotkały; teksty, które i tak by się ukazały; kadry, które i tak by się nagrały. A rachunek? Leży na stoliku. Zbiorczy, wiadomo.
Na koniec postscriptum.
— Warto wypić wspólną kawę. — mówi ktoś na nagraniu. Warto. Najlepiej po podpisaniu umowy, która nie potrzebowała ścianki. A jeśli już ścianka, to następnym razem mniej serduszek, więcej konkretów. No ba.
Marek Adam
„Biznesowe Espresso” — cykl spotkań wymyślony przez Warmińsko-Mazurską Specjalną Strefę Ekonomiczną — stał się wygodną sceną dla działaczy Koalicji Obywatelskiej, którzy najchętniej promują… samych siebie. Nad Ukielem, w restauracji Highlander Bay, przy kawie i w świetle kamer, buduje się narracje o „współpracy” i „rozwoju”, a lokalne redakcje z upodobaniem podbijają przekaz, kreśląc obraz wyjątkowego forum samorządu, biznesu i nauki. Na ostatniej odsłonie pojawili się m.in. marszałek Marcin Kuchciński, prezydent Olsztyna Robert Szewczyk, wicewojewoda Zbigniew Szczypiński oraz burmistrzowie z regionu. Do tej pory odbyły się dwa spotkania, kolejne zapowiedziano na 27 sierpnia. Dla wielu ten cykl urósł już do symbolu marnotrawstwa i lansu — tym bardziej, że prezes strefy przychodzi ze wpiętym w klapę serduszkiem, jednoznacznym znakiem przynależności do Koalicji Obywatelskiej.




