Tęczowy koń trojański

„Timeo Danaos et donna ferentes” – “Obawiam się Greków, nawet gdy niosą dary” – to słynna fraza z eposu narodowego Rzymian, „Eneidy”. Tyczy ona „daru” jaki Grecy sprawili Trojanom w postaci „Konia trojańskiego”. Mimo upływu 2 000 lat, przestroga rzymskiego poety, Wergiliusza nic nie straciła na swoim znaczeniu. Dzisiaj tak samo możemy powiedzieć: Strzeżcie się lewactwa, szczególnie gdy chce nas „obdarować” „demokracją”, „dobrem” i „szczęściem człowieka”.

Tak, tak, pięknych sloganów to lewactwo ma „pełną gębę”: o szczęściu ludu, równości, wolności (w tym światopoglądowej), sprawiedliwości społecznej, poszanowaniu prawa, dobru człowieka, postępie, walce o pokój, itd., itp. O walce o socjalizm już nie wspomina. Zawsze, we wszystkich zakątkach świata, kończyło się to na zgubnych, obłędnych eksperymentach społecznych i gospodarczych, o których chciałoby, aby nikt nie pamiętał – ludobójstwo ludności własnej i obcej (katownie, łagry), zagładzaniu („hołodomor” na Ukrainie).

Za prekursora komunizmu uznaje się Françoisa Noëla Babeufa, radykalnego polityka z okresu rewolucji (anty)francuskiej 1789 r., w ósmym roku rewolucji ściętego na gilotynie – rewolucja pożera swoje dzieci. Do jego poglądów (babuwizm) nawiązywali Marks i Engels.

Idąc za takimi ideologami, komuniści stworzyli „raj” na ziemi zwany Związkiem Radzieckim, który Ronald Reagan nazywał „Imperium zła”. W wyniku sprzysiężenia z aliantami przeciwko wspólnemu wrogowi, Niemcom hitlerowskim, wcześniej przyjacielowi, ponieśli ten „raj” do krajów Europy Środkowej. I zaczęły się rządy „demokracji ludowej”. W Polsce tego „raju” nie dało się wprowadzić cywilizowanymi metodami, więc chwytano się podstępów (proces szesnastu), prowokacji (kielecki pogrom Żydów – sprawka NKWD), zastraszania „wrogich elementów – zdrajców ojczyzny”, mordów (Ks. Jerzy Popiełuszko), w tym sądowych (przez Stefana Michnika, brata Adama). Czepnęli się też zmiany ordynacji wyborczej w trakcie wyborów w 1989 r., dzięki czemu „czerwoni” mogli się ostać w polskim Sejmie, a generał Jaruzelski mógł zostać prezydentem PRL/RP. Dzięki temu uniknęli lustracji, a za sprawą planu Balcereowicza z „ekonomicznych socjalistów” mogli gładko przepoczwarzyć się w „zgniłych kapitalistów”.

Gdy lewactwu zaczyna palić się grunt pod nogami, łatwo znajduje popleczników z niepochamowaną żądzą władzy. Dzięki nim pod „politpoprawną kroplówką” dalej żeruje na łatwowierności i naiwności sporej części społeczeństwa. Wchodzi do Sejmu, Senatu i Europarlamentu jak nie w koalicji z PSL/ZSl-em, to zostaje przygarnięte przez Koalicję rzekomo Obywatelską. Tym samym POplecznicy lewactwem zarażają się samowolnie, stając się jego utrwalaczem. Pod symbolem faszystowskiej błyskawicy walczy rzekomo o prawa „kobiet”, a w rzeczywistości z najsłabszymi, nie mogącymi jeszcze się bronić, nienarodzonymi dziećmi. Są odważni do słabych. Kolejna, podła cecha lewactwa.

Niezwykle groźne jest zwąchanie się komunizmu z hitleryzmem – oba socjalizmy. I to jest najprostsza definicja lewactwa. Tak było 17.09.1939 roku, co skutkowało rozpętaniem światowej gehenny. Tak było też 11.11.2011 roku, gdy Tusk POzwolił faszystowskiej „Antifie” z Berlina, która znalazła schronienie w siedzibie lewicowej „Krytyki Politycznej”, brutalnie atakować uczestników „Marszu Niepodległości”. To dzieje się na całym świecie.

W ostatnich dniach zamieszki tragiczne w skutkach miały miejsce w Waszyngtonie. „Zwolennicy Trumpa” wtargnęli do „twierdzy” demokracji – Kapitolu. Jeśli było to przestępstwo to warto przywołać starorzymską paremię prawniczą, „cui bono” – na czyją korzyść? Na pewno nie na korzyść Donalda Trampa. Wskutek tych zamieszek republikanie na czele z Mikem Pencem tchórzliwie „podkulili ogony” i już nie kwestionowali wyboru Bidena na prezydenta, chociaż pierwotnie mieli taki zamiar. Jeszcze rano następnego dnia po wyborach Donald Trump wyraźnie prowadził. Gdy zaczęto zliczać głosy korespondencyjne, notowania Bidena „wystrzeliły” gwałtownie w górę. Jakoś nie było słychać oburzenia Koalicjantów rzekomo Obywatelskich z powodu „zabójczych kopert”. Nie wspominają o swoim prowokowaniu zajść w grudniu 2016 r., mogących mieć też tragiczne skutki, kiedy po przegranych wyborach tworzyli instrukcje obalenia rządu i nawoływali do zamachu stanu. Gdy „puczystom” nie udało się do tego doprowadzić, to Wojciech Diduszko, mąż dziennikarki z „Krytyki politycznej” (lewackiej), Agaty Diduszko-Zyglewskiej udawał trupa. Pierwszy raz w historii zajęli siłą fotel marszałka Sejmu, a teraz bezczelnie pouczają o „zasadach” i „uznawaniu porażki wyborczej”.

Kongres zatem już szybciutko obwołał beneficjentem Bidena. Prezydent elekt nie omieszkał oskarżyć Trumpa o „podżeganie do powstania”. Tymczasem usłużne lewackie platformy (znowu ta platforma) społeczne: Twitter, Facebook i You Tube zablokowały konta Trumpa, chociaż ten zaapelował do demonstrantów, by „rozeszli się w pokoju do domów”. Kampania wyborcza też była w stosunku do Trampa nieuczciwa. Twitter wtedy też blokował jego konto, a stacje telewizyjne wyłączały go z wizji. Lewackie media sprzyjały za to Bidenowi.

Całe to zajście wygląda na ewidentną prowokację, niestety tragiczną. Ciemnoskóra burmistrz Waszyngtonu, Muriel Bowser z Partii Demokratycznej „zawaliła” całkowicie ochronę tak ważnych osób i obiektu? „Uchybienia” służb były takie same w przypadku „protestów” „Black Lives Matter” (Czarne życia mają znaczenie), które były o wiele groźniejsze. Wtedy „polityczka” Bowser nie interweniowała, a wprost przeciwnie – wspierała. Dochodziło do niszczenia mienia, burzenia pomników zasłużonych postaci. Dostało się też i Tadeuszowi Kościuszce w Waszyngtonie. Za to lewackie pomniki Marksa, czy zbrodniczej Armii Czerwonej pozostawały nietknięte. Znamienne dla lewactwa. Świat nie reagował, bo było to „postępowe”. Środowe zamieszki były natomiast „niepostępowe”.

Jeszcze na jedną cechę lewactwa warto zwrócić uwagę. Udaje kogoś innego niż w istocie jest. Można streścić to w znanym powiedzeniu: „ubrało się w ornat i na mszę ogonem dzwoni”. Demokraci, a wśród nich i Biden popierają tzw. aborcję – po prostu zabijanie dzieci przed narodzeniem. Obiecują zwiększenie wsparcia dla „Planned Parenthood”, największego przemysłu aborcyjnego (tak jak hitlerowski), a jednocześnie deklarują się katolikami. Każde przemówienie kończą wezwaniem, które spapugował także Borys Budka: „God bless America” (Boże błogosław Ameryce). Takiemu „katolikowi” Bidenowi ksiądz Morey w Karolinie Południowej odmówił udzielenia Komunii Świętej. Bidena i Budki bóg nie jest moim Bogiem. Mój Bóg zakazuje zabijania.

Jak zauważa Witold Waszczykowski, „administracja USA będzie miała przechył ideologiczny i zostanie dobrana nie na zasadzie kompetencji, lecz suwaków genderowych, kwot rasowych i obyczajowych. O polityce Stanów Zjednoczonych decydowaliby neomarksiści [lewactwo – A.G.]. I to jest problem przede wszystkim dla samych Amerykanów, bo będzie to polityka niespójna, nierealizująca ich własnych interesów. Wtedy my też będziemy napotykali na problemy we współpracy z USA. Ze słabości amerykańskich skorzysta natomiast świat niedemokratyczny” – konkluduje były szef polskiego MSZ.

Oby nie powtórzyła się historia spod murów Troi. Uszczęśliwiony „podarunkiem” lud Troi przyjmuje go bezkrytycznie. Z pełnym zapałem jedni ciągną go nie oglądając się, a drudzy pchają z pochylonymi głowami nie dostrzegając, że ten „koń” na zadzie ma pieczątki lewactwa.

A poza tym „szubienice”, Pomnik Wdzięczności zbrodniczej Armii Czerwonej należy zburzyć.

Antoni Górski