Pomoc z Niemiec dla Trzaskowskiego

Pomysły, z których jak z karabinu maszynowego strzela wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej kandydujący na urząd Prezydenta RP obnażają go i stawiają nie tyle w nienajlepszym świetle, co wprost rzucają światło na jego niekompetencję i – wstyd powiedzieć – wyłącznie ambicjonalne traktowanie startu w wyborach. Bezspornie jest groźnym kandydatem na prezydenta. Groźnym, bo gdyby wygrał to… Polacy – ratujcie się, kto może!

Kiedy w ubiegłym tygodniu pisałem korespondencję z Warszawy nie sądziłem, że po kilku dniach – dzięki sumie działań kandydata PO na prezydenta Polski – będę znów musiał usiąść do podobnego tematu. Ale stolica pod rządami wiceprzewodniczącego PO rozwija się naprawdę w zaskakującym i osobliwym kierunku. Prawdę mówiąc rozwijała się w takim kierunku od dawna, ale efekty widać dopiero dzisiaj, kiedy 18 osób, w tym jedno dziecko, w mazowieckich szpitalach dochodzi do siebie po podróży autobusem miejskim (która sama w sobie nie powinna wiązać się np. z ryzykiem spadania z wysokiego mostu – takie rzeczy się po prostu nie zdarzają!). Jednak Trzaskowski – przypomnijmy, zarządzający kilkumilionowym miastem przez telefon i internet, bo przecież kampania – rozwija się i po otrząśnięciu się z powodzi i autobusowych wypadków zaczął… mówić, co jest chyba nawet bardziej radosne (o czym za chwilę).

Złote żniwa narkotykowych dealerów

Wróćmy do autobusów. Oto stołeczna Policja jest na tropie siatki dealerów narkotykowych w Warszawie. Zahacza ona, wcale nie lekko, o spółki współpracujące z warszawskim ratuszem. Przypadek dwóch kierowców autobusów miejskich zatrudnionych w niemieckiej firmie Arriva, którzy naćpani spowodowali wypadki, w których ucierpieli pasażerowie – łącznie 21 zostało rannych, z czego 18 znalazło się w szpitalu, a jedna osoba nie żyje. Na razie, choć to wiadomości jeszcze nieoficjalne, wiadomo jest że kierowcy Arrivy dorabiali w innych spółkach przewozowych świadczących usługi miastu. Żeby wytrzymać – zdarzało się, że i 16 godzinną jazdę po warszawskich ulicach – zarzucali co jakiś czas amfetaminę i meta-amfetaminę. Ratusz mógł kontrolować zasady zatrudniania w spółkach świadczących usługi na rzecz stolicy, ale z powodów o jakich jeszcze nie wiemy, nie robił tego. Kierowcy niemieckiej Arrivy wydatki na narkotyki traktowali jak koszt uzyskania przychodu. Dorabiając to tu, to tam zarabiali niemało i stać było ich na taki wydatek. Konieczny – z punktu widzenia obowiązku przestrzegania wyśrubowanych rozkładów jazdy. Obsługiwali ich stali dealerzy, zawsze na czas dostarczając towar bez względu na to, czy było go na ulicach mniej, czy więcej. Krótko mówiąc interes był pewny, a klienci wypłacalni i bezpieczni (do czasu oczywiście!) – złote żniwa.

Prezydent Warszawy nie czuje się odpowiedzialny za to, jak jeżdżą miejskie autobusy. Przecież on nimi nie kieruje, on ma Wielki Plan uczynienia stolicy europejskim miastem – kolorowym i wesołym. Takim, jak Berlin do którego lubi się przecież odwoływać. Słabość Rafała Trzaskowskiego do Niemiec jest w Stolicy niemal legendarna. I coś musi być na rzeczy, bo w Internecie co i raz pojawiają się zdjęcia samochodów wożących platformy z plakatami kandydata Trzaskowskiego – na niemieckich numerach. Kto i w jakiej walucie za to płaci? Tego wciąż nie wiemy, ale przecież takie sprawy nie dadzą się ukrywać w nieskończoność.

Rafał Trzaskowski (którego popierają środowiska LGBT, niemal cała lewica, a także byli prezydenci – Wałęsa, Kwaśniewski i Komorowski, ale już nie Powstańcy Warszawscy na przykład) w świeżym jeszcze wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” pochwalił się, jakie będą jego pierwsze ruchy na prezydenckim fotelu. Wcale nie będzie bronił Konstytucji – zmieni Służbę Zdrowia, oddzieli funkcję Prokuratora Generalnego od Ministra Sprawiedliwości i – o zgrozo! – ustawą zlikwiduje TVP Info. Nie precyzuje przy tym, jak wyobraża sobie taką ustawę ingerującą w spółkę akcyjną Telewizja Polska.

Superustawa

TVP Info to kanał informacyjny TVP S.A., nie zaś odrębna spółka (której także nie dałoby się zlikwidować ustawą). Projekt zapowiadanych przez Trzaskowskiego zmian w Telewizji Publicznej przy rozmachu kandydata skończyłby się serią kar nałożonych na Polskę przez Komisję Europejską za łamanie unijnych zasad praworządności. Już wyjaśniam!

Przede wszystkim władza publiczna nie może w dowolny sposób, ustawowo regulować działalności wewnętrznej spółek kapitałowych (ani nawet mniejszych podmiotów gospodarczych), likwidować im oddziałów, czy departamentów. Równie dobrze mógłby zapowiedzieć likwidację ustawą działu marketingu spółki Agora, czy stanowiska kasowego w Waszej osiedlowej Stokrotce. Uśmiechacie się, bo to absurdalne? Słusznie – ale to naprawdę pomysł Trzaskowskiego, którym szczerze się podzielił.

Na upartego musiałby najpierw przeprowadzić zmiany w Kodeksie spółek handlowych umożliwiając ingerencję rządu, prezydenta oraz Sejmu i Senatu w politykę i inwestycje spółek prawa handlowego (powodzenia! To nie wyszło nawet Putinowi). Druga pod młotek poszłaby Ustawa o radiofonii i telewizji – tu też szeroką autonomię publicznych nadawców powinien ograniczyć do „widzimisię” obu izb Parlamentu, w którym nie zasiadają przecież wyłącznie fachowcy od mediów (zdarzały się kadencje, że w Sejmie i w Senacie w ogóle nie było ludzi jakkolwiek związanych z mediami) – bez względu na to, kto akurat trzyma stery rządów.

Pomijam już prosty fakt, że likwidowanie kanału informacyjnego Telewizji Publicznej jest działaniem, za które powinna grozić kara, jak za zdradę stanu. Nie będę oceniał mediów publicznych – choć wszystkim, którzy uważają, że są upolitycznione polecam wieczór w towarzystwie kanału informacyjnego np. stacji TVN. Wszystkie kraje demokratyczne mają media publiczne – to najważniejszy filar dojrzałej demokracji. I wszystkie media publiczne pełnią rolę informacyjną, również – a czasem przede wszystkim – dla demokratycznie wybranych rządów. Robią tak brytyjska BBC, niemieckie ZDF i ARD, francuskie RFI i France Televisions, czy włoska telewizja RAI, żeby wyliczać tylko te najbardziej znane. Oczekiwanie Platformy Obywatelskiej, że TVP przestanie reprezentować świat z punktu widzenia polskiej Racji Stanu i obozu rządzącego jest co najmniej zaskakujące, szczególnie że pod okiem PO i PSL media publiczne prezentowały się podobnie (choć były mniej rozwinięte technicznie), tyle że promowały innych bohaterów. Niedowiarkom polecam archiwalne Wiadomości nadawane w czasie, kiedy prezydentem Polski był „szogun” Komorowski.

Trzaskowski nie ukrywa, że nie ma pomysłu na Polskę i zmiany – poza oczywistym, czyli zlikwidowaniem wszystkiego, co przez ostatnie lata zrobił obecny obóz rządzący. Będzie młócił projektami ustaw na lewo i prawo narażając się na śmieszność, ale przede wszystkim narażając podatników i obywateli na wymierne straty.

Trzaskowski już się (nie) sprawdził jako prezydent Stolicy. Nie powinniśmy mu dawać szansy na to, żeby (nie) sprawdził się na najważniejszym urzędzie Rzeczpospolitej. Druga tura obecnych wyborów prezydenckich ma dzisiaj trzech kandydatów – Dudę, Trzaskowskiego i Nietrzaskowskiego. Wszystkim, którzy mają wątpliwości, czy głosować na obecnego prezydenta nieodmiennie mówię, że jeśli nie są pewni, niech głosują na trzeciego kandydata. Bo na drugiego nas po prostu nie stać.

Rafał Trzaskowski - "program"
Rafał Trzaskowski – „program”

Paweł Pietkun