bodnar

To nie wydawało się prawdopodobne, a jednak… Rzecznik Praw Obywatelskich Praw nie stanął – jak to zawsze deklarował – „po stronie ludzi”, tym przypadku byłych pracowników sklepów sieci Biedronka, żyjących za nędzne renty. Stanął po stronie wielkiej korporacji – Jeronimo Martins, właściciela Biedronek. Adam Bodnar odmówił złożenia skargi nadzwyczajnej w imieniu ośmiu pracowników Biedronek. Domagali się oni zadośćuczynienia za lata wyzysku oraz naruszania ich godności poprzez zmuszania do pracy w warunkach urągających BHP (na przykład brak chociaż jednego wózka elektrycznego w sieci) a także za utracone zdrowie.

Takie zadośćuczynienie za każdy miesiąc pracy w sierpniu 2009 r. wywalczyła przed Sądem Najwyższym ich koleżanka, Katarzyna Wiktorzak. Sąd uznał wówczas, że praca w Biedronce rażąco naruszyła jej godność pracowniczą. Wobec jej koleżanek droga była zamknięta. Roszczenie się przedawniło.

Gdy było już to możliwe, byli pracownicy Biedronki złożyli pozew. Od 2018 r. Sąd Najwyższy przyjął bowiem, że okres przedawnienia roszczeń pracowniczych, dochodzonych na drodze cywilnej, a wynikających z przestępstwa wynosi 20 lat. Naruszanie przepisów BHP jest przestępstwem!

Byli pracownicy sieci przegrali w sądach sprawę o łamanie praw pracowniczych. Sądy uznały wręcz, że nie udowodniono, iż w Biedronkach nie naruszano godności pracowniczej (!) Skandal! Ale przegrana wiąże się też z olbrzymimi kosztami sądowymi, jakie byli pracownicy muszą zapłacić Biedronce za ich prawnikówod. I to w dwóch instancjach! W pierwszej instancji koszty te wyniosły 2,7 tys. złotych na osobę (łącznie ponad 20 tys. złotych), a w drugiej – 2265 złotych za osobę (łącznie ponad 17 tys. złotych). Mimo że co do zasady sądy od takich kosztów pracowników zwalniają, pracowników Biedronki nie zwolniono. Także sieć zadeklarowała, że nie odstąpi od ich egzekwowania przez komornika.

Część kosztów w kwocie około 20 tys. złotych za byłych pracowników Biedronki uiścił mec. Lech Obara, ich pełnomocnik pro bono. Do zapłaty pozostało jeszcze nieco ponad 17 tys. złotych.

Stanowisko rzecznika zszokowało nawet Gazetę Wyborczą. Skrytykowała ona postępowanie RPO (sic!), który nawet nie zakwestionował zasadności zasądzenia kosztów. A przecież Sąd Najwyższy nakazuje brać pod uwagę sytuację majątkową stron, oceniając zasadność obciążania kosztami byłych pracowników Biedronki.

Dziennikarka Małgorzata Kolińska-Dąbrowska zaangażowała się w sprawę osobiście, inspirując – wraz ze Stowarzyszeniem Patria Nostra – Centrum Praw Wykluczonych – zbiórkę pieniędzy na wspomniane koszty. Przegrani pracownicy są osobami schorowanymi, wyniszczonymi, utrzymującymi się z rent czy emerytur w wysokości1200 – 1400 złotych, lub pracujących dorywczo. Sieć sklepów Biedronka w Polsce zamknęła zaś rok 2019 przychodami rzędu 12,6 mld euro (!). Widoczna jest więc astronomiczna wręcz dysproporcja w osiąganych dochodach. Sytuacja finansowa stron jest nieporównywalna. Nie dostrzegł tego sąd. Nie dostrzegł tego i rzecznik praw obywatelskich…
Wszystko wskazuje więc na to, że u byłych pracowników Biedronek niebawem może pojawić się komornik, zajmując sprzęty domowe czy renty

Dlatego zwracamy się za pośrednictwem mediów o nagłośnienie tej sprawy oraz udział w zbiórce:

https://zrzutka.pl/r4wjk6

Aneta Markowska