Olsztyn sport

Podniosło się larum. Krzyki, podpisy, listy wysyłane do prezydenta w sprawie ratowania sportu w Olsztynie. Dlaczego? Bo problem likwidacji rozgrywek amatorskich zaczął dotykać szerszej grupy dorosłych osób. Szkoda, że nikt wcześniej nie zauważył, jak wiele klubów zrzeszających dzieci i młodzież po prostu od lat wegetuje, istnieją siłą rozpędu pozytywnie nakręconych trenerów i rodziców. Dobrze, że choć teraz odzywają się głosy, ale są to głosy we własnej sprawie, nie w sprawie szeroko rozumianego sportu w Olsztynie, choć i o tym sygnatariusze listu do prezydenta piszą. Może to niesprawiedliwa ocena, ale ocena wynikająca z wieloletniej obserwacji, jak ma się sport w stolicy Warmii i Mazur. I jedno jest pewne, nigdy nie stał na podium priorytetów lokalnych władz. Tym bardzie mogą zaskakiwać pewne dane.

Mówiłem sobie: „Korneliusz, daj spokój, nie pisz”, ale nie wytrzymałem. Spójrzcie na bazę sportową, jaką mają do dyspozycji olsztyńscy młodzi sportowcy. W porównaniu do innych dużych miast, nie należy ona do najlepszych. Mimo tego, nasi młodzi sportowcy i trenerzy wkładają w codzienne treningi swoje wielkie serca. Kto w Olsztynie ciężko pracuje – a efekty pracy przychodzą po latach wytrwałej pracy – można ocenić na podstawie choćby klasyfikacji klubów po ostatniej Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży w sportach halowych, która odbyła się w województwie lubelskim.

Nie dziwi, że tę klasyfikację w Polsce wygrał olsztyński SKS Start Olsztyn (podział na kategorie wiekowe i wagowe zwiększa liczbę zawodów). Taekwondo w mieście ma się dobrze, długie tradycje, wielu wychowanków i trenerów, do tego dostaje wysokie subwencje. Kolejnym olsztyńskim klubem, który uplasował się na 73. miejscu w Polsce – i tu zapewne dla wielu zaskoczenie – to Hajduczek Olsztyn, czyli nasi młodzi szabliści, którzy po latach wytrwałej pracy nieustannie z determinacją (mimo ciągłych problemów finansowych) realizują zamierzony cel, stworzenie w Olsztynie liczącego się w Polsce centrum szkolenia szablistów. Trzeci jest UKS SMS Olsztyn (to już 167. pozycja w Polsce), czyli nasze gimnastyczki artystyczne. To podsumowanie jedynie OOM w sportach halowych.

A jak wypada Olsztyn w kategoriach młodzik, junior młodszy, junior i młodzieżowiec, biorąc pod uwagę wszystkie dyscypliny? Tu możemy być raczej pozytywnie zaskoczeni. Instytut Sportu w Warszawie, podsumowujący punkty w sportowej rywalizacji dzieci i młodzieży, plasuje nasze miasto na 13. miejscu w Polsce spośród wszystkich gmin w kraju (łącznie jest 2.477 gmin)! W sumie nasi sportowcy zgromadzili 2075,28 pkt., z czego 473,76 zawodnicy KS AZS UWM Olsztyn, a punktowało łącznie 38 olsztyńskich klubów. Warto z tymi danymi zestawić kwotę, jaką miasto w tym roku przeznaczyło na program: „Szkolenie sportowe dzieci i młodzieży biorącej udział w ogólnopolskim współzawodnictwie sportowym” – 500.000 zł. Gdyby po równo podzielić ją miedzy tych 38 klubów, na każdy przypadnie 13.157,90 zł. I tu czar pryska, bo to daje dofinansowanie miesięczne (licząc cały rok) w wysokości 1.096,50 zł.

Ale na 2020 r. swoje projekty złożyło 18 podmiotów, z czego dotację otrzymało po ocenie ofert 16 z nich. Jeśli i w tym roku będzie taka sama liczba ofert, da to średnią kwotę 31.250 zł na rok, choć w minionych latach widać, jak duża jest rozpiętość między jej wysokościami, od 3.000 zł do 89.000 zł na jeden klub.

Jest jeszcze jeden program skierowany do klubów, które mają wśród swoich zawodników seniorów, którego największym beneficjentem jest AZS UWM Olsztyn (ponad 500 tys. zł) – „Wspieranie szkolenia sportowego wszystkich kategorii wiekowych w różnych dyscyplinach sportowych”. Tu do podziału jest kwota 1.608.161 zł.

Warto dodać, że w projekcie budżetu na 2021 r. po stronie dochodów zaplanowano ponad 1 mld 504 mln zł, zaś po stronie wydatków ponad 1 mld 601 mln zł. Przy takim budżecie, biorąc pod uwagę nawet oba programy na „profesjonalny” sport w mieście, zaplanowana kwota nieco ponad 2,1 mln zł jest chyba zbyt niska. Zresztą taka jest od lat.

Jak w końcu jest z tym naszym olsztyńskim sportem? Które dyscypliny powinny być w sposób szczególny objęte opieką samorządu? Co dzieje się z najlepszymi sportowcami? Zostają w Olsztynie, czy wyjeżdżają? Jak w sport dzieci i młodzieży wpisuje się aktywność fizyczna osób dorosłych? Co dalej z ligami amatorów w piłce nożnej, siatkówce i tenisie stołowym?

Pytań jest wiele. Wydaje się, że potrzebne są konsultacje społeczne, które mogłyby wyjaśnić wiele kwestii, może pozwoliłyby opracować jakiś sensowny program i ustalić sztywny procentowy udział w budżecie miasta wysokości wydatków związanych z aktywnością fizyczną mieszkańców Olsztyna? Ale tu inicjatywą muszą wykazać się radni, muszą podjąć ten trudny temat, bo przecież tak ważny dla nas dorosłych, dla naszych dzieci i wnuków, by one mogły realizować swoje sportowe pasje pod okiem najlepszych trenerów, w klubach, które mają jasną wizję rozwoju danej dyscypliny i posiadają odpowiednią bazę sportową.

Sport łączy sportowców i kibiców, ale dzieli działaczy, kiedy przychodzi do podziału pieniędzy. I to nie wynika z tego, że są chytrzy. Wynika z faktu, że pieniędzy na sport jest po prostu zbyt mało, czego boleśnie doświadczają kluby, które mają program szkolenia, muszą zapewnić odpowiednich trenerów, by o olsztyńskim sporcie było w Polsce coraz głośniej. Jedno jest pewne, są kluby, w których drzemie ogromny potencjał. Są i takie, które przejadają otrzymane pieniądze, a o efektach ich pracy nikt raczej nie słyszał.

Sport to złożony temat. Żeby dochować się własnego liczącego się w Polsce seniora, sekcja musi istnieć ponad 15 lat. I to nie tylko istnieć (wegetować), ale mieć szansę na rozwój, a szansę tę dają przede wszystkim pieniądze. I jedno jest pewne – w Olsztynie tych pieniędzy jest zbyt mało, by nowe konkurencje miały szansę na odpowiedni rozwój. Ich jedyna szansą jest determinacja, istnienie pomimo i odpowiednie portfele rodziców, którzy są w stanie zapłacić za wszystko. Tylko, czy tak powinien wyglądać sport powszechny dzieci i młodzieży? Moim zdaniem, nie. I owszem, trzeba dziękować władzom miasta i radnym za każde wsparcie, ale też trzeba podjąć refleksję, czy można na sport łożyć więcej, bo to tak naprawdę inwestycja w przyszłość, inwestycja w młodych, których sport może ukształtować na lepszych ludzi.
Miasto to złożony organizm. Wiele zależności, wiele potrzeb i priorytetów różnych grup społecznych. I wiem, jak trudno jest znaleźć ów złoty środek. Trzeba jednak go nieustannie poszukiwać, przede wszystkim rozmawiać, niekoniecznie tylko ze swoimi sprzymierzeńcami i doradcami. Także panowie! Do rozmów! Kiedy ludzie mądrzy rozmawiają, zawsze znajdą rozwiązanie. Tu podkreślę – mądrzy. Udowodnijcie, że takimi jesteście.

A tym, którzy wpadli w optymizm, że wyniki naszych młodych sportowców są całkiem niezłe, dodam, że gdyby nie wsparcie rządowe w ramach Programu Klub i nie to, że szkolenie kadry wojewódzkiej – najlepszych sportowców w regionie – dofinansowuje urząd marszałkowski (i nie są to małe pieniądze), nie byłoby medali i punktów zdobytych na turniejach mistrzowskich. Także, to nie wasza zasługa. Sport masowy dzieci i młodzieży zamiera, a jeśli nie będzie stał na odpowiednim poziomie, to możemy zapomnieć o tym, że uda nam się wyłowić spośród dzieci sportowe talenty. One po prostu zostaną w domach.

Korneliusz Niemota