sportowcy

Narzekamy, narzekam i narzekamy, choć w żaden sposób nie jesteśmy w stanie zweryfikować naszego zdania. Dziś media, pod przykrywką przekazywania informacji, karmią nas w większości przypadków jedynie opiniami. Brakuje nam humanistów krytycznie patrzących na rzeczywistość – powtórzę się, nie krytykować, a konfrontować czytane i słuchane informacje z posiadaną przez nas wiedzą, z logiką, z podejściem zero jedynkowym.

Odniosę się do sytuacji sportu w Polsce, która może unaocznić, jak ulegamy przekłamaniom.

Miałem okazję uczestniczyć na Śląsku w jednym z turniejów, które regularnie są rozgrywane w Polsce. Dyscyplina… nie ma chyba znaczenia. Na zawodach był obecny trener z Wiednia – niektórzy myślą, Europa, przykład, wyrocznia i wykładnia. Okazuje się, że tam od marca zeszłego roku zakazane są treningi, nie odbywają się turnieje. Jak stwierdził: „Sport umarł”. I dodał, że tak samo jest w Niemczech, Włoszech i Francji. Nic, puste sale, kadra narodowa uśpiona, bez rywalizacji, bez otwartych obiektów dla zawodników wcześniej uczestniczących w rywalizacji. Jak się rozwijać?

W Polsce odbywają się treningi. Trwa rywalizacja, organizowane są zgrupowania kadr narodowych. A my? Wyciągamy wnioski z pseudoinformacji sprzedawanych przez media. W swoim życiu zawsze staram się dotrzeć do źródła, do prawdy. Na dziś wygląda to tak, że narzekamy, obostrzenia nie do wytrzymania, a okazuje się w konfrontacji z rzeczywistością przedstawioną przez trenera z Austrii – jak stwierdził – „w Polsce macie, jak w raju”.

Nie chcę dziękować rządowi. Choć może powinienem. Nie mówię, że mamy tak, jakbyśmy chcieli. Jednak konfrontując się z prawdą przekazaną mi przez człowieka z „oświeconego Zachodu”, gdzie ludzie są rozsądni, inteligentniejsi, w ogóle lepsi (tak nam się wmawia) widzę, że przynajmniej w sporcie dajemy sobie lepiej radę. I nie oszuka mnie propaganda żadnej ze stron. W Polsce sport żyje. Na Zachodzie – według sprawozdania trenera z Austrii – sport zawodowy od marca umiera.

Przyjechał do Polski na turniej z jednym zawodnikiem, najlepszym w Austrii. Na 70 startujących sportowców zajął on 25. miejsce. Później powiedział (a chodzi o kategorię juniorów) – „Jeśli za rok będą Mistrzostwa Europy, to będziecie najlepsi”. Oby była to dobra wróżba.
Możemy ulegać różnym opiniom. Jednak widzę, że jedynie prezentowane fakty z zachwycającego wielu Zachodu mówią jedno – u nas jest pomimo wszystko rozsądnie. Pomimo tego, co nam się próbuje wmówić.

Korneliusz Niemota