W pierwszym artykule poświęconym obronie Ukrainy, w sposób przychylny odnosiłem się do wysiłku zbrojnego Ukraińców. Podkreślałem jednak, że walka Ukrainy z Putinem może mieć podwójne dno, biorąc pod uwagę osobę prezydenta Zełenskiego oraz jego konszachty z żydowskim spekulantem Ihorem Kołomojskim, mającym układy z Sorosem. Swego czasu Kołomojski prowadził interesy korupcyjne na Ukrainie, a obecnie przebywa przeważnie w Szwajcarii.

Niestety, moje rachuby oraz wielu myślących Polaków się sprawdziły. Gdyby nie nasza bezgraniczna pomoc, szczególnie w pierwszych czterech miesiącach wojny Ukrainy z Putinem, to dzisiaj państwa ukraińskiego by nie było. Dzisiaj Ukraińcy robią wszystko, aby o tym zapomnieć.
Wszyscy znamy fakty z ostatnich kilku miesięcy: znaki banderowskie pojawiające się w polskich miastach, szczególnie we Wrocławiu. Znaki te powinny być w Polsce prawnie zakazane. O czym wielokrotnie wspominał prezes Nawrocki, a więc do dzieła, Panie Prezesie. Wszyscy pamiętamy zbrodnie ukraińskie na Polakach na Kresach (1939-1946).

Tu należy wskazać na dyletanctwo w czasie rządów Zjednoczonej Prawicy (o polityce prezydenta Dudy nie wspominając). Te fakty także złożyły się na wynik wyborczy w październiku 2023 roku, co skończyło się oddaniem władzy ferajnie Tuska.
Arogancja ukraińska jest widoczna w wielu polskich miastach: w parkach, środkach komunikacji miejskiej, w ukraińskich portalach informacyjnych. Znane są wydarzenia podczas niedawnego koncertu białoruskiego rapera na Stadionie Narodowym w Warszawie.

Jak długo będziemy tolerowali w kraju „ukraińskich złodziei wdzięczności”? Pomijając koszt finansowy związany z pobytem Ukraińców, mają miejsce wydarzenia grożące naszemu bezpieczeństwu. Oprócz istniejących diaspor powstałych w wyniku „Akcji Wisła”, tworzą się nowe skupiska ukraińskie w wyniku wojny na wschodzie. W przeciwieństwie do nas, gospodarzy polskiej ziemi, są oni wyjątkowo zorganizowani we własne struktury. Przykładem może być skupisko ukraińskie na Warmii i Mazurach, w okolicach Słupska oraz na Dolnym Śląsku.
Zagrożenie ukraińskie jest poważne, szczególnie w okresie zagrożenia zewnętrznego i wewnętrznego. Dodatkowym problemem jest bezkrytyczne przyznawanie Ukraińcom polskiego obywatelstwa przez kancelarię prezydenta Dudy, „bezmyślnego przyjaciela Ukrainy”. Czy bezmyślnego, to się jeszcze okaże. Rośnie nam ukraińska V kolumna, a zagrożenie, jakie to stanowi, znamy z naszej tragicznej historii.
Henryk Pejchert




