tęczowa swastyka

Wczorajsze wydarzenia związane z protestami po wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który orzekł, że aborcja dokonywana z powodu przesłanki embriopatologicznej narusza konstytucyjną zasadę ochrony życia w związku m.in. z zapisem dotyczącym ochrony godności człowieka pokazują, że założenia nazizmu nachalnie promowane przez totalną opozycję (tak!) są poważnym zagrożeniem dla Rzeczpospolitej. I to jest właśnie pole do dyskusji w Parlamencie Europejskim.

Eugenika to pojęcie wprowadzone w 1869 przez Francisa Galtona, kuzyna Karola Darwina, które dotyczyło selektywnego rozmnażania zwierząt oraz ludzi, aby ulepszać gatunki z pokolenia na pokolenie, szczególnie jeśli chodzi o cechy dziedziczone. Z czasem Galton poprawił swoją definicję, aby uwzględnić specyfikę eugeniki pozytywnej, zachęcającej do częstszego reprodukowania się najlepszych osobników oraz eugeniki negatywnej, zniechęcającej do reprodukcji osobników mniej wartościowych. Po eugenikę sięgnęli naziści budując Tysiącletnią Rzeszę Niemiecką, co skutkowało budową obozów koncentracyjnych i masową eksterminacją osób nieczystych rasowo, lub nieprzystosowanych. Pod lufy katów trafili pacjenci szpitali psychiatrycznych i tysiące niemowląt, które nie rokowały dobrze dla niemieckiej rasy – bez względu na opinię rodziców i ich gotowość zajęcia się nawet ciężko chorymi dziećmi, decyzję w sprawie przydatności dla narodu niemieckiego podejmowali nieodwołalnie lekarze odbierający porody i badający owe niemowlęta. – Dzieci są zabijane humanitarnie – przekonywali rodziców. – Zabijany jest ich mózg, albo serce. Nie cierpią.

Strzał w głowę niemowlęcia był stosunkowo rzadki, częściej niemieccy lekarze aplikowali zastrzyk z trucizną, choć zdarzali się i tacy, którzy zabijali dzieci uderzeniem małej główki w twardą podłogę.

Wolności! Wolności!

Również Olsztyn miał swoje pięć minut w rozwoju niemieckiej eugeniki. Podczas I wojny światowej i później – w okresie III Rzeszy – w zakładzie dla umysłowo chorych w Kortau (dzisiejszym Kortowie) niemieccy lekarze najpierw pozbawiali życia pacjentów, później na tych, którzy zostali eksperymentowano. Badano na przykład wpływ nowego rodzaju gazów bojowych na ludzi, czy zabijano ich nowymi rodzajami bagnetów. Gwałty na pacjentkach były na porządku dziennym – na pacjentkach, które niedługo później również były zabijane. Wszystko w imię budowy nowego, lepszego świata i wolności Prawdziwego Człowieka – a do tego tytułu mógł aspirować przecież jedynie człowiek niemiecki!

Nocne protesty po wyroku Trybunału Konstytucyjnego w Warszawie i innych polskich miastach pokazują, jak bardzo do eugeniki są przywiązani wyborcy totalnej opozycji. W kolorowym, choć niewielkim tłumie (TVN jak zwykle grubo przesadza w nadawaniu rangi protestom opozycji) znalazły się nie tylko potencjalne matki. Było widać powiewające tęczowe flagi osób, które ze względu na swoje upodobania seksualne szans na dzieci raczej nie mają – przyszli wspierać łona zwolenniczek aborcji i walczyć „o wolność naszą i waszą”. Oczywiście padały słowa o policyjnym i represyjnym państwie. O faszyzmie (sic!).

Potrzebna tu jest dygresja o poziomie wiedzy totalsów, którzy uporczywie mieszają faszyzm z nazizmem częściej wołając o „faszyźmie w Polsce”, choć przecież faszyzm (czego uczą się już dzieci w szkołach podstawowych) był włoski, a nazizm niemiecki i to pewnie właśnie ideologię nazistowską mają na myśli, opisując w zagranicznych mediach naszą ojczyznę z zagrożoną przez Parlament i rząd demokracją!

Semantyka, semantyka

Totalsi po porażce w antymaseczkowym buncie – na Covid-19 zachorowało wielu związanych z totalną opozycją polityków i dziennikarzy – sięgają teraz po wolności obywatelskie sprowadzone do wolności dokonywania aborcji. Tu też w dyskusji biorą udział ludzie, którzy nie wykazali się starannością nawet na tyle, żeby poznać definicję życia i człowieka. Uporczywie nazywają ludzki płód „organem” przekonując, że miarą wolności człowieka jest możliwość usunięcia organu, jeżeli nie rokuje dobrze (naprawdę to jest ich argumentacja!). Naziści też mierzyli swoją wolność możliwościami zabijania podludzi. I było dla nich oczywiste, że uniemożliwienie usuwania ze społeczeństwa jednostek nieprzydatnych będzie zamachem na wolność narodu niemieckiego.

Zabawa semantyką od zawsze była w eugenice wygodna. I potrzebna. Wszak łatwiej jest „usunąć organ”, niż zabić płód. Łatwiej „humanitarnie zakończyć czyjeś cierpienia”, niż zabić osobę niepełnosprawną. A naprawdę od wprowadzenia eugeniki na oddziały położnicze w szpitalach tylko krok dzieli nas – jako społeczeństwo – od usprawiedliwiania okrucieństw, które popełniali w zniewolonej Polsce nasi okupanci.

Prawdę mówiąc z tą definicją życia totalsi mają problem nie tylko w obszarze prenatalnym (płód, ich zdaniem, jest częścią organizmu matki i dlatego ma ona „święte prawo pozbyć się go, lub nie”). Większość z nich uważa, że koronawirus jest mikrobem, że jest żywy i trzeba go zwalczać podobnie, jak zwalcza się chorobotwórcze bakterie. Stąd maseczki są – ich zdaniem – mało skuteczne. – Wirus jest mały, przejdzie przez te sita – mówią. Problem w tym, że wirusy nie są żywe, nie przechodzą, nie mają woli poruszania się, czy konieczności pokonywania dziur w sitach maseczek. To jedynie fragmenty kodu genetycznego, najczęściej pojedyncze nicie RNA, które nie biorą udziału w życiodajnej przemianie materii na energię i odwrotnie (czyli nie jedzą, nie wydalają i nie oddychają), nie rozmnażają się (do replikacji potrzebują kodu genetycznego organizmu gospodarza i jego mechanizmów komórkowych – same takich nie posiadają), ani nawet nie poruszają się eksplorując coraz większą przestrzeń, którą mogłyby zasiedlić. To po prostu czysty kod genetyczny – nierzadko śmiercionośny dla nas – zwykle wychwytywany przez ludzkie mechanizmy obronne organizmu. Stąd tak ważne są szczepienia – zmuszające nasze organizmy do produkowania przeciwciał zanim dojdzie do faktycznego kontaktu w wirusem.

Umiejętność współodczuwania

Argumenty i działania opozycji bezspornie pokazują, że w jednym obszarze Polska przez ostatnie dekady była zaniedbana. To oczywiście edukacja! Nie tylko biologiczna, ale przede wszystkim filozoficzna i – tak! – religijna (nie chodzi wyłącznie o wiarę, ale przede wszystkim o znajomość korzeni). Kolejne pokolenia Polaków opuszczając szkołę wchodzą w dorosłe życie pozbawione nie tylko wiedzy, ale czegoś znacznie ważniejszego – samokrytyki i empatii! Stąd tak łatwo inżynierom socjologii (których pełno w gronie totalsów) manipulować nimi i używać ich wyłącznie w jednym celu – do odzyskania i utrzymania władzy. Władzy totalnej, tak jak totalną tytułuje się dzisiaj opozycja. Władzy, która zamieni prawdziwą wolność i piękno na substytuty wolności i piękna. Z historii wiemy, jak taka zamiana musi się skończyć.

Paweł Pietkun