ZNP-Broniarz

W ostatnich dniach w Internecie pojawił się list otwarty prezesa Okręgu Warmińsko – Mazurskiego ZNP skierowany do władz oświatowych naszego województwa. Autorem listu jest prezes organizacji zawodowej, powołanej do życia w lipcu 1930 roku w Krakowie. Ów podmiot dosłownie już po kilku latach od swoich narodzin spotkał się z silnym społecznym ostracyzmem w związku z publikacją w podporządkowanym sobie, a dedykowanym dzieciom, dwutygodniku „Płomyk”.

We wspomnianym „Płomyku” z marca 1936 funkcjonariusze tego związku zawodowego dokonali apoteozy stworzonego przez Lenina i Stalina, rosyjskiego totalitaryzmu. Zamieszczone i inspirowane przez ZNP artykuły idealizowały wówczas obraz sowieckiej rzeczywistości, a opublikowane teksty były po prostu czystą prosowiecką propagandą, usprawiedliwiającą panujący w Rosji terror. Dla jasności, nie wszyscy wówczas członkowie ZNP wspierali swój związek w gloryfikowaniu ,,Imperium Zła”, jakim była ówczesna Rosja. Spór w ZNP oznaczał tak naprawdę konflikt dwóch głównych frakcji i ich liderów. Z jednej strony Pawła Musioła, który od września 1937 roku pełnił funkcje kuratora Związku, a z drugiej Wandy Wasilewskiej, współpracującej z komunistami i gloryfikującej sowiecką edukację. Epilog tego starcia po sześciu latach dopisała II wojna światowa. W lutym 1943 r. Wasilewska współtworzyła w ZSRS Związek Patriotów Polskich – narzędzie Czerwonego Imperium Zła, które zostało użyte przez Stalina do podporządkowania i zniewolenia Polski. W tym samym czasie, 19 lutego, Paweł Musioł – wielokrotnie oskarżany pod koniec lat trzydziestych o faszyzm przez Wasilewską i jej lewicową frakcję w ZNP – kładł głowę pod gilotyną w niemieckim więzieniu w Katowicach skazany za działalność w Związku Walki Zbrojnej. Dlaczego to wspominam ? Powód jest prosty. Niedaleko pada jabłko (prezes) od jabłoni (Wasilewskiej).

U progu narodzin ZNP wielu funkcjonariuszy tej struktury związkowej gloryfikowało kraj, który razem z III Rzeszą Adolfa Hitlera dokonał zbrodniczej napaści na naszą Ojczyznę. W latach 1945-89 komunistyczna rzeczywistość tak wychwalana już w 1936 roku w ZNP-owskim „Płomyku”, stała się na długie dziesięciolecia naszym polskim udziałem . Polską oświatę, przy wsparciu Związku Nauczycielstwa Polskiego, reaktywowanego i koncesjonowanego przez przybyłych z Rosji razem z Wandą Wasilewską komunistów, ogarnął na dziesięciolecia ,,czerwony” mrok. Mrok, w którym marksistowska ideologia stała się stałym elementem PRL-owskiej szkoły. Szkoły, w której wspomniany związek zawodowy podjął się działań ideologizujących zgodnie z linią nakreśloną przez Wandę Wasilewską. ZNP jako koncesjonowana i podporządkowana komunistom organizacja przez dziesięciolecia realizował jednoznaczny przekaz ideologiczny. Przekaz ten związany był z indoktrynacją i ateizacją, od najmłodszych lat kolejnych pokoleń Polaków.

W latach 1945-89 Związek Nauczycielstwa Polskiego był na pierwszej linii walki o zwycięstwo idei demokracji ludowej (tak w okresie PRL nazywano budowę oraz rozbudowę totalitarnego systemu służącego nie tylko ubezwłasnowolnieniu, ale i indoktrynowaniu polskiego społeczeństwa).

Żyją jeszcze świadkowie tych „zmagań” i „wielkiego wysiłku” oraz „trudu”, który stał się udziałem tej organizacji w latach PRL-u. Organizacji zmierzającej do upolitycznienia nauczycielstwa oraz wzmożenia, jak to pisali wówczas koledzy obecnych funkcjonariuszy ZNP, „działań w walce o socjalistyczną, polską szkołę”.

Dzisiaj prezes Okręgu Warmińsko -Mazurskiego ZNP w wolnej, demokratycznej Polsce, będącej częścią rodziny suwerennych europejskich państw, wspominając komunizm dystansuje się od niego i swojego własnego udziału w podtrzymywaniu tego zbrodniczego reżimu. Krwawo tłumione przez komunistów demonstracje i strajki z lat 70-tych i 80 -tych są przez tego lokalnego aparatczyka struktur związkowych zestawiane dzisiaj z naturalnymi dla demokratycznych państw protestami społecznymi. Protestami, które są stałym, panie prezesie, elementem państw demokratycznych, w których wolność słowa, zgromadzeń, a także prawo do protestu są fundamentami ładu społeczno- politycznego.

W swoim liście prezes ZNP wspomina komunistyczną przeszłość naszej Ojczyzny i niczym diabeł ubiera się w ornat i na mszę dzwoni. Porównuje dwa niekompatybilne światy – komunizmu przez lata wspieranego przez jego związek zawodowy, z wolną i niepodległą Rzeczpospolitą. Czy pan się uczył historii? Czy czytał pan nielegalną kiedyś „bibułę” lat 70-tych i 80- tych? Czy słuchał pan „Głosu Ameryki”, czy też „Radia Wolna Europa”? Mam wrażenie, że w tamtych latach „Trybuna Ludu” i „Dziennik Telewizyjny” to były główne źródła poznawania przez pana otaczającej rzeczywistości.

Dzisiaj, pisząc w swoim liście o wulgarnych, współczesnych marszach i protestach niejednokrotnie kończących się profanacją kościołów, wskazuje pan: „Krytykując zachowania młodego pokolenia, odbieracie im prawo do ekspresji wypowiedzi. Jestem przekonany, że każdy z nas (…) w latach swojej młodości, w chwilach emocji (…) używał mocnych określeń jako werbalnych reakcji na nieakceptowalne, a narzucane nam sytuacje”. Panie prezesie, panu naprawdę coś się pomyliło!!!

Panie prezesie ZNP, chamstwo pozostaje zawsze chamstwem – zarówno w latach 30-tych ,40-tych , 50–tych, czy współcześnie. Tłumaczenie, a właściwie usprawiedliwianie słów i postaw wulgarnych, a często obscenicznych, nie przystoi komuś, kto mieni się być reprezentantem nauczycieli. Nauczyciel to, panie prezesie, o wiele więcej niż zawód, to powołanie. Nauczyciel, to człowiek, który nigdy nie akceptuje wulgaryzmów, a tym bardziej nie podpisuje się pod nimi. Tacy jesteśmy my – nauczyciele. Tym też się i różnimy od niektórych współczesnych funkcjonariuszy ZNP.

Na koniec „wisienka na torcie”: postulat ZNP z 1936r. przedstawiony we wspomnianym periodyku o wdzięcznym tytule „Płomyczek”. Na jego łamach poprzednicy pana prezesa Okręgu Warmińsko-Mazurskiego ZNP, gloryfikując totalitarną Rosję, chwalili de facto ateistyczny dobrostan, jaki już wówczas osiągnął ten kraj. Dzisiaj, chyba z łezką w oku, w swoim liście pan pisze: „Podkreślacie wielokrotnie, że szkoła powinna być wolna od ideologii. A czym innym, jak nie ideologicznym oddziaływaniem jest nauka religii w szkołach oraz organizowanie większości uroczystości z udziałem osób duchownych”.

Panie Prezesie, mam dla Pana złą wiadomość: rok 1936, lata świetności pana organizacji w okresie PRL-u, czas zniewolenia tamtej „czerwonej szkoły” od ideologii już nie wrócą. Polska szkoła jest i będzie nie czerwona, lecz biało-czerwona, a wolność, o którą pan się upomina, pozbawiona norm moralnych, prawnych, etycznych i zwykłej ludzkiej przyzwoitości prowadzi zawsze do kłamstwa, krzywdzenia innych, siania dezinformacji. Takie nadużycie może, panie prezesie, wynikać tylko z wiary, iż współczesny człowiek wykazuje deficyt intelektualny i przyjmie każdy absurd – w tym pański list.

Belfer