Piotr Grzymowicz - absolutorium

Raport o stanie Miasta Olsztyn 2019” –
czyli czego (nie) dowie się mieszkaniec naszego miasta?

Planowanie przestrzenne

Raport o stanie miasta połączony z udzieleniem wotum zaufania organowi wykonawczemu to obok sesji budżetowej jedno z dwóch najważniejszych posiedzeń w roku kalendarzowym samorządu.

Rozdział II Zadania i kompetencje Prezydenta Olsztyna

1. Gospodarka

1.9 Projekty rewitalizacyjne – tę część Raportu należy skonstatować określeniem „dobrze, że jest”. W zasadzie powinienem na tym zakończyć ale czy można przejść obojętnie wobec takiej opieszałości i braku konsekwencji. Niestety i w tym przypadku wiele spraw „Raport” pomija wymownym milczeniem (dotyczy to również MPZP o czym w dalszej części). Ubolewam, że ta dziedzina obok kultury i sportu szczególnie odczuwa skutki zarządcze Pana Prezydenta. Obszar prowadzenia działań rewitalizacyjnych skupia się w centrum Olsztyna i obejmuje teren o pow. ok. 8 km2. W obszarze tym mieszczą się m.in. w całości osiedla Śródmieście i Zatorze oraz inne osiedla w części. Obszar niezwykle cenny architektonicznie i urbanistycznie świadczący o historii Olsztyna. Oczywiście, że doceniam to wszystko co do tej pory ogromnym wysiłkiem zostało wykonane. Mam świadomość jak złożona jest kwestia spełnienia wymogów formalno-prawnych w tym m. in. dokonanie uzgodnień, przygotowanie dokumentacji, nakładów pracy itp. Rozumiem również kwestie związane z hierarchią potrzeb. Jednak decyzje cięć finansowych (np. w 2020r okrągłe 0) i oszczędzania, kiedy mniejsi od Olsztyna zachowali w swoich budżetach takie środki to kolejna porażka. Ciekawe, że z dofinansowania roweru miejskiego Prezydent zrezygnował dopiero w kwietniu (podobnie Green Festival – maj). Wspomnę tylko, że takie środki w ubiegłych latach sięgały nawet do 0,5 mln. Przecież przekazywanie takich środków to również miejsca pracy i wsparcie dla lokalnego biznesu a co najważniejsze świadczy o trosce z jaką dba się o niezwykle cenne i coraz rzadsze obiekty architektury. Tak, to nie jest zadanie obligatoryjne, ale skoro przyjmuje się pewne zobowiązania: Uchwała NR XLII/776/17 Rady Miasta Olsztyna z dnia 29 listopada 2017r. (w sprawie określenia zasad udzielania dotacji na prace konserwatorskie, restauratorskie lub roboty budowlane przy zabytku wpisanym do rejestru zabytków lub znajdującym się w gminnej ewidencji zabytków, usytuowanym na terenie Miasta Olsztyna) to „Pacta sunt servanda”. Napisałem na wstępie „dobrze, że jest”, ponieważ „wielka dziura” przed Wysoką Bramą (przypominam projekt architektoniczny na wyeksponowanie fortyfikacji Starego Miasta) i „Koszary Dragonów” może kiedyś się doczekają. Tymczasem lata lecą tu jakiś pożar tam jakaś rozbiórka a może nawet zakopanie „wielkiej dziury”, tak obstawiam i po problemie. Na koniec „jaki Pan taki kram” w tej kwestii brak dobrych rokowań.

Pytanie: Pamiętacie Państwo ile odbyło się konsultacji i dyskusji ile ogłoszono konkursów (rozstrzygnięć), przedstawiono pięknych wizualizacji i co?

2. Planowanie przestrzenne i budownictwo

„Raport…” cyt.: „Działania mające na celu zapewnienie ładu przestrzennego są warunkiem koniecznym do harmonijnego rozwoju miasta i poprawy życia jego mieszkańców”. Tyle teoria, a jaka jest rzeczywistość w naszym mieście? Wiedzą to tylko wtajemniczeni. Spróbujmy rzucić nieco światła na ten ciekawy obszar „harmonijnego rozwoju miasta i poprawy życia jego mieszkańców”, którego uosobieniem z całą pewnością na długie lata będzie „Centaurus”. Osoby orbitujące w tym temacie, kiedy usiłowałem zgłębić tajniki „sztuczek” były bardzo powściągliwe. Wiadomo wiedza to cenny towar. Zacznijmy od określenia tego jakże cennego zasobu. 56% to skala pokrycia powierzchni Olsztyna miejscowymi planami zagospodarowania przestrzennego (MPZP). Cel do którego zmierzamy to pokrycie planami 100% terenu miasta. Teoretycznie możliwe, ale teoria w tym przypadku bardzo rozjeżdża się z praktyką. Podana wielkość, to klasyczny przykład manipulacji. Uspokajam oczywiście, że tak jest. Jeden wszakże drobiazg zaburza mi dobre samopoczucie. Otóż, np. sam las miejski to ok. 12% powierzchni miasta. Jeśli do tego dołożymy akweny (15) i cieki wodne, tereny z innym przeznaczeniem itd. to ta wielkość kształtuje się na poziomie ok 30%. A to już wielkość mało optymistyczna. Brak pokrycia planami powoduje, że wkrada się nam wolna amerykanka jednym słowem chaos. Miasto potrzebuje pieniędzy i potencjalni inwestorzy to doskonale wykorzystują wyrywając sobie grunty pod przyszłe inwestycje. „Raport PAN. Kosztowny chaos przestrzenny” (proszę zajrzeć wyszukiwarka bez trudu wskaże całą paletę opracowań i artykułów poświęconą temu zagadnieniu). Z raportu Komitetu Przestrzennego Zagospodarowania Kraju przy Prezydium PAN wynika, że największymi niedociągnięciami obecnego systemu są wadliwe, rozdrobnione plany miejscowe i rujnujące przestrzeń decyzje o warunkach zabudowy (pisz wymaluj Olsztyn). W 2019 roku RM uchwaliła 5 MPZP, zwiększając do 79 liczbę obowiązujących planów miejscowych na terenie miasta. Natomiast na obszarach, na których nie obowiązywały plany miejscowe, pozwolenia na budowę wydawane były na podstawie decyzji o warunkach zabudowy (WZ). W 2019r. wydano 197 takich decyzji oraz 73 o lokalizacji inwestycji celu publicznego (np. ostatnio głośna sprawa – maszt telefonii komórkowej). 44% decyzji o warunkach zabudowy dotyczyło zabudowy mieszkaniowej, z czego blisko połowa to zabudowa wielorodzinna. Czy to są właściwe proporcje? 5 do 197 to jest skala bezradności albo zamierzone działanie. Postaram się przytoczyć (z góry przepraszam jeśli niezbyt dokładnie zapamiętałem) pewien komentarz wtajemniczonego, który opisuje rynek Olsztyna.

1) Miasto sprzedaje swoje grunty w atrakcyjnych miejscach pod zabudowę, bo miasto chce za nie pieniądze od inwestorów na realizację swoich celów i prowadzenie inwestycji na tych terenach.

2) Miasto uchwala MPZP dla tych terenów, aby zapewnić rozwój oraz zabezpieczyć te tereny żeby nie można było budować na zasadzie wydawania warunków zabudowy WZ – co by nikt nie zbudował wg. własnego „widzimisię” i co wyobraźnia przyniesie. BRAWO!

3) Miasto w dalszym ciągu sprzedaje grunty na obowiązującym planie – cel zapchanie dziury za wydatki i rozdęty budżet. Trzeba przecież przecinać wstęgi i ogłaszać sukces!

4) Inwestorzy, nazywam ich „spolegliwi” miastu wykonują swoje inwestycje bez najmniejszych nawet problemów (np. J. Krzywe, J. Czarne – proszę się przejść wzdłuż linii brzegowej. Zdaje się, że spacer będzie niemożliwy – zagrodzone bez dostępu do wody)! O co tu chodzi? Prawo tu nie obowiązuje?

5) Inni inwestorzy nazywam ich „idealiści”. Tu już jest „pod górkę” współpraca z miastem delikatnie mówiąc problematyczna (np. kontestowana przez ratusz budowa obiektu między plażą miejską a przejazdem kolejowym przy ul. Jeziornej). Jakieś problemy z prowadzeniem inwestycji na zasadzie: „nie bo nie”. Co ciekawe problemy są na terenach gdzie jest obowiązujący plan. Inwestor może się starać wyłącznie o budowę tego na co miasto się zgodziło uchwaliwszy plan!

6) Miasto kwestionuje plan, który samo uchwaliło, bo nowe inwestycje są złe, a inwestorzy stojący za tymi inwestycjami się miastu nie podobają (przepychanka z inwestycją przy ul. Sikorskiego).

7) Miasto wszczyna alarm stawiając siebie w roli obrońcy np. jezior atakując zapisy własnego uchwalonego przez siebie i opracowanego planu, a wygląda to jakby walczyło w obronie interesów „spolegliwych” (bo jak wytłumaczyć, że jedne inwestycje ok a inne nie). Miasto kwestionuje projekty inwestorów, ale przegrywa z nimi w SKO, sądach i przed organem nadzorczym tj. wojewodą.

8) Miasto chce zadecydować co jest dobre dla właścicieli prywatnych już gruntów mimo, że nabyli je w konkretnym celu i z obowiązującym planem i mają prawo nimi dysponować.

9) Miasto ogłasza konsultacje (zwiera szeregi) prowadzi prywatną zemstę sfrustrowane własną nieudolnością na bogu ducha winnych inwestorach, którzy działają w zgodzie z obowiązującym prawem.

Finał:

A) Miasto albo otwiera się na przedsiębiorców i jest zainteresowane inwestycjami (miejsca pracy, poszerza sferę dochodów), albo rzuca im kłody i zniechęca. Jaką to buduje opinię? Inwestycje omijają Olsztyn szerokim łukiem wpływając na spadek dynamiki wzrostu zamożności mieszkańców.

B) Miasto może uchwalić np. zieleń i zapłacić przedsiębiorcom wielomilionowe odszkodowania. Koszty dodatkowe, lepiej nie dywagować. Kto zapłaci za takie działanie?

Dokument pn. „Olsztyńskie jeziora i rzeki – ich funkcja w mieście w kontekście aktualizacji Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego miasta Olsztyna” – cyt.: „Nasze dokumenty planistyczne, w kontekście dynamicznego rozwoju miasta, muszą podlegać stosownym zmianom, wcześniej skonsultowanym z mieszkańcami miasta – powiedział swego czasu prezydent Piotr Grzymowicz. – Konsultacje, które chcemy przeprowadzić w ramach tego projektu nie będą dotyczyć całego miasta, a tylko obszaru, który dotyczy naszych jezior i rzek”.

Gdyby rzeczywiście tereny pod inwestycje hotelowe i turystyczne zostały przekształcone w grunty, na których inwestycji prowadzić nie można, miasto musiałoby się liczyć z koniecznością wypłaty (idącej w miliony) odszkodowań właścicielom nieruchomości. Żadne decyzje w sprawie zmian nie zostały podjęte. Wiele się jeszcze wydarzy, wokół J. Krzywego, J. Skandy (brzegi jezior są najatrakcyjniejszymi terenami inwestycyjnymi) czy choćby terenu gdzie znajduje się lotnisko, oj wiele się jeszcze wydarzy.

Pytanie: Skoro mamy zdefiniowany problem (dla jasności podkreślam dotyczy to nie tylko Olsztyna) tzn. wyraźny deficyt partycypacji obywatelskiej oraz brak należytej dbałości o przestrzeń wspólną i szerzej rozumiany interes publiczny to jakie działania podjął Prezydent aby ten niepożądany proces zahamować?

CDN…

Jarosław Babalski

Wiceprzewodniczący RM Olsztyna