Marszałek z niedźwiedziem polarnym

W 1919 roku w Archangielsku pewien polski podchorąży, Walenty Karaś, rywalizował z kapitanem włoskich bersalierów Andrea Giovanem o względy pewnej miejscowej damy. Obaj wiedzieli, że ich wybranka ma słabość do zwierząt, więc przed jej domem paradowali z coraz to większymi okazami. Gdy na jedno ze spotkań Włoch przyprowadził ze sobą lisa, Polak przyszedł z niewielkim wilczkiem. Następnie na targu kupił małą polarną niedźwiedzicę, skoro jego rywal chwalił się białym lisem. Kiedy obaj panowie spotkali się pod domem kobiety, niedźwiedzica podarła kapitanowi spodnie i porządnie go wystraszyła.

Gdy podchorąży Karaś później wracał do jednostki, jego groźna „maskotka” zabiła psa, który ją zaatakował. Właścicielem pechowego czworonoga okazał się brytyjski generał. Po tym incydencie poszedł na skargę do polskiego dowódcy batalionu murmańczyków*, majora Juliana Skokowskiego. Ten, aby załagodzić spór, nieodpowiedzialnemu podchorążemu wyznaczył dziesięć dni aresztu, a białą niedźwiedzicę rozkazem dziennym przydzielono do jednostki z nominacją na „córkę regimentu”. Wpisano ją do ewidencji kompanii karabinów maszynowych batalionu i przyznano racje żywnościowe.

W batalionie przydzielono jej opiekuna kpr. Smorgońskiego, który zajmował się nią już do końca jej życia. W tym czasie kpr. Smorgoński nauczył ją elementów musztry, w tym salutowania i naśladowania kroku marszowego. W tym czasie zaczęto się zastanawiać, czy Baśka faktycznie jest płci żeńskiej. Te wątpliwości doprowadziły do zamieszania w batalionie i dowództwo musiało zorganizować oficjalne badanie przed wszystkimi żołnierzami, żeby ustalić płeć. Tego zadania podjął się pewien służący w formacji ginekolog z Warszawy. Pisemny raport z wynikami miał zostać dostarczony do kancelarii batalionu. Ze wspomnień Eugeniusza Małaczewskiego, murmańczyka, naocznego świadka zdarzenia, wyłania się intrygujący opis tej satyrycznej wręcz sytuacji:

„Baśka jest panną! A wtedy uczynił się istny dzień sądny. Stronnictwo, które trzymało się opinji zgodnej z orzeczeniem lekarza, wyraziło swą radość trzykrotnem, gromkiem: «Hurra!», podrzucono w górę czapki, wiwatując na całe gardło. Mający rewolwery otworzyli na znak uciechy rzęsistą palbę. Uczynił się taki tumult, że angielskie dowództwo zaalarmowało cały odcinek frontu, myśląc, że to nieprzyjaciel wdarł się na tyły. Zaczęto cisnąć się kupą do Baśki. Składano jej w darze co kto miał do zjedzenia. A kto zdążył już podpić, lazł całować się do niej, roniąc łzy rzewne na jej śnieżne futro”.

Niedźwiedzica przeszła ze swoim oddziałem cały szlak bojowy aż do wolnej Polski, by ostatecznie stacjonować ze swoim oddziałem w Twierdzy Modlin. Wraz z resztą oddziału brała m.in. udział w defiladzie w 1919 r. w Warszawie na placu Saskim, wzbudzając sensację tym, iż w odpowiednim momencie zaczęła iść na dwóch łapach i zasalutowała przed naczelnikiem państwa Józefem Piłsudskim w ślad za resztą żołnierzy, a następnie podczas powitania podała mu łapę. Po tej defiladzie w sprzedaży pojawiły się maskotki białego niedźwiedzia.

„Józefa przez kilkanaście miesięcy troskliwie opiekowała się kilkuletnią córeczką, której nieustannie towarzyszyła ulubiona zabawka – duży, biały pluszowy niedźwiadek, zwany Baśką Murmańską. Była to bardzo popularna w owym czasie w stolicy maskotka, nazwana tak ze względu na swój pierwowzór”

– pisał Robert Kotowski w książce „Dziewczynka z obrazu: Historia życia Józi Oderfeldówny”

Baśka zginęła jeszcze tej samej zimy, niedługo po przybyciu do Modlina. Podczas kąpieli w Wiśle zerwała się z łańcucha i przepłynęła wśród kry na drugi brzeg rzeki, po czym podążyła w stronę wsi. Spanikowani chłopi widząc zbliżającego się do wsi białego niedźwiedzia chwycili za widły i tak zakończyła żywot.

niedźwiedzica

Murmańczycy pogrążyli się w żałobie. Ulubione zwierzę chcieli mieć przy sobie, więc wypchali jej futro. Taką Baśkę Murmańską widać na zdjęciu z Pierwszego Zjazdu Murmańczyków w Warszawie z 1929 roku. Nieruchoma stoi tuż obok stołu prezydialnego. Jeszcze przed 1939 rokiem wypchana maskotka Murmańczyków trafiła do szklanej gabloty. – Wypchana Baśka stała jeszcze jakiś czas po II wojnie światowej w Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie, skąd potem ją usunięto, a ślad po niej zaginął.

Historia niedźwiedzicy została opisana m.in. przez dowódcę kompanii piechoty w tym batalionie, pisarza batalistycznego Eugeniusza Małaczewskiego, w opowiadaniu Dzieje Baśki Murmańskiej wchodzącym w skład tomu opowiadań Koń na wzgórzu.

Wachmistrz Kalita


Źródło:

*Batalion Murmańczyków dowodzonego przez płk. Juliana Skokowskiego był odpryskowym oddziałem działającego w rejonie Murmańska I Korpusu Polskiego gen. Józefa Dowbor-Muśnickiego.Żołnierze batalionu brali udział w walkach na półwyspie Kola i wybrzeżu Morza Białego jako część korpusu ekspedycyjnego ententy (oprócz formacji polskich i francuskich były w nim formacje francuskie, włoskie, amerykańskie, a nawet serbskie i kanadyjskie).