KORONAWIRUS GB

Totalna opozycja ma coraz gorszą opinię wśród Polonii, szczególnie tej w Wielkiej Brytanii. Rzecz nie tylko w tym, że Polska z 36 śmietelnymi ofiarami koronawirusa jest jaśniejącą perłą na tle Europy i świata – w Wielkiej Brytanii umiera kilkaset osób dziennie! To również kwestia kochających wolności obywatelskie rządów europejskich krajów, które nie zdają egzaminu – również jeśli chodzi o stosowanie własnych zaleceń.

Kiedy premier Zjednoczonego Królestwa Boris Johnoson ogłaszał w ostatni piątek, że badania potwierdziły u niego koronawirusa drzwi do brytyjskiej rezydencji rządowej przy Downing Street w Londynie otworzyły się gwałtownie i wybiegł z nich spanikowany Dominic Cummings, główny doradca brytyjskiego premiera. Paniczną ucieczkę Cummingsa uwieczniły kamery i aparaty fotograficzne licznych reporterów czekających na ogłoszenie najnowszych decyzji rządu dotyczących dalszego postępowania w sprawie epidemii w Królestwie.

Wielka ucieczka z Wysp

Od wtorku wiadomo już, że Cummings musi podlegać kwarantannie – na razie domowej. Pojawiły się u niego pierwsze, na razie lekkie, objawy choroby Covid-19.

48-letni Cummings to szara eminencja Downing Street. Nie kontrolowany przez nikogo polityk ma ogromny wpływ na decyzje, które Johnson podejmował w związku z koronawirusem. To właśnie on forsował na początku epidemii strategię, która polegała na budowaniu odporności stadnej. Polega ona na pozwoleniu, by większość populacji z sposób kontrolowany zakaziła się wirusem i zbudowała na niego naturalną odporność, w konsekwencji przestając go roznosić. Problem w tym, że taka strategia w założeniach spisuje na straty najsłabszych członków społeczności. Godzi się na ich śmierć kosztem wzmocnienia tych, których znaczenie dla gospodarki jest większe.

Cummnigs forsował również późną reakcję brytyjskiego rządu na rozwój epidemii na Wyspach Brytyjskich, przez co dzisiaj w ciągu doby umiera tam grubo ponad 100 osób. Drastyczne ograniczenia aktywności społecznej, zamknięcia miejsc publicznych, zakazy opuszczania domów, ograniczenia w komunikacji publicznej pojawiły się – zdaniem lekarzy i epidemiologów – zbyt późno, aby powstrzymać chorobę, która dzisiaj przeraża Brytyjczyków nie mniej, niż Włochów, czy Hiszpanów, którym brakuje miejsc w prosektoriach.

Korona(wirus) po angielsku

Ale Johnosn i Cummings to nie jedyni członkowie rządu, którzy – jak się okazało – nie przestrzegali narzuconych społeczeństwu ograniczeń. Dzisiaj wiadomo już, że rząd brytyjski jest najbardziej zdziesiątkowanym przez koronawirusa rządem na świecie.

O przebywaniu w izolacji poinformował już Chris Whitty, główny lekarz Anglii, który także ma objawy koronawirusa. Dzień później o objawach Covid-19 informował Alister Jack, ministers ds. Szkocji, który był odpowiedzialny m.in. za negocjowanie ze Szkotami odsunięcia w przyszłość zapowiadanego przez nich kolejnego referendum niepodległościowego. Referendum nie odbędzie się w tym roku – to już wiadomo. Ale nie dzięki zasługom ministra Jacka, lecz dlatego że uniemożliwi to rozwijająca się w błyskawicznym tempie epidemia. Epidemia, która zmusiła brytyjskie ministerstwo finansów do przygotowania budżetu w taki sposób, w jaki rząd Winstona Churchilla przygotowywał go na czas II wojny światowej.

Boris i królowa

Czarną serię koronawirusa w brytyjskim gabinecie zapoczątkował minister zdrowia Matt Hancock, który, podobnie jak Johnson ogłosił, ze ma objawy Covid-19 w ostatni piątek. Podobnie, jak Johsnon pojawiał się wcześniej na obradach rządu i dopiero, kiedy dostał gorączki zaczął swoje obowiązki pełnić z domu, z kwarantanny, którą sam sobie narzucił.

– Zgodnie z lekarskimi wytycznymi, zalecono mi wykonanie testu na koronawirusa. Test był pozytywny. Na szczęście moje objawy są łagodne, a ja pracuję w domu i sam się izoluję. Kluczowe jest, by stosować się do rad, aby chronić nasz NHS i ratować życia – informował Hancock na Twitterze.

Zarażona jest również Nadine Dorries, wiceminister zdrowia, która w normalnych warunkach zastąpiłaby chorego Hancocka. Dzisiaj wiadomo, że ona zaraziła się koronawirusem podczas obrad Izby Gmin. Kto jeszcze w brytyjskim parlamencie jest chory? Dzisiaj tego nie wiemy, bo Izba Gmin na razie nie obraduje.

Brytyjski premier Boris Johnson kontaktuje się ze światem tylko poprzez komunikatory internetowe a obrady rządu prowadzi w trybie telekonferencji. I ma coraz gorsze notowania – poddani Elżbiety II mają do niego niemały żal za to, że swoimi zaskakującymi decyzjami o nieograniczaniu aktywności społecznej i nie zawieszaniu zajęć w szkołach naraził społeczeństwo na setki ofiar dziennie. Przy czym, co podkreślają brytyjskie media, to właśnie nad Tamizą umarła w ostatnich dniach dwójka młodych ludzi – 19-latek i 13-latka. Oznacza to, że wbrew zapewnieniom Johnosna wirus wcale nie okazał się zagrożeniem bijącym wyłącznie w emerytów.

Doszło do tego, że koronawirusa miał także książę Karol, brytyjski następca tronu i najstarszy syn królowej Elżbiety II, który – odizolowany od głowy państwa i całej rodziny królewskiej – mieszka w jednym ze szkockich zamków.

Pandemia okazała się testem

Z żalem spoglądają w stronę Polski tysiące imigrantów na Wyspach Brytyjskich, którzy – najczęściej z powodów rodzinnych i zawodowych – zdecydowali się wybrać Wielką Brytanię na drugą ojczyznę. Dzisiaj porównując decyzje rządów europejskich a przede wszystkim oceniając liczbę zachorowań i ofiar mówią wprost, że żałują iż nie zdecydowali się na powrót do kraju, który – pomimo złej prasy i totalnej opozycji – okazał się najbezpieczniejszy w Europie. Planowali przyjazdy do Polski na Święta Wielkiejnocy, jednak wszystkie te plany, z powodów oczywistych, spaliły na panewce. I choć boją się o swoje życie właśnie tam, gdzie miało być lepiej, przynajmniej nie boją się o życie i zdrowie swoich bliskich, którzy pozostali w ojczyźnie. A przecież jeszcze niedawno sami występowali w obronie Konstytucji, akcjach przygotowywanych przez totalną opozycję.

Rząd i koronawirus

Dzisiaj, jak przyznają, wirus pokazał które społeczeństwa mogą liczyć na swoje państwa. I którzy obywatele mogą czuć się bezpieczniej dzięki temu, że mają stabilne i zdeterminowane rządy.

– Epidemia koronawirusa okazała się wielkim sprawdzeniem administracji publicznej i rządów Unii Europejskiej, również tych które tak krytykowały Polskę przez ostatnie lata. Większość rządów w Unii Europejskiej nie zdaje egzaminu – mówią. – Nie mówiąc o tym, że koronawirus nie zostawi nic z tak zwanej totalnej opozycji. Opozycji bez pomysłu i chęci służenia społeczeństwu.

Paweł Pietkun

5 1 ocen
Article Rating
Powiadomienia
Powiadom o
guest
1 Komentarz
oceniany
najnowszy najstarszy
Inline Feedbacks
View all comments