wygrana wojna z Niemcami

Sąd Najwyższy postanowieniem z dnia 29 maja 2020 roku wydał ostateczny wyrok w sprawie Jerzy Szmit kontra niemiecka grupa medialna.  Decyzja ta ostatecznie kończy drogę sądową w tej sprawie i oznacza, że gazeta powinna w wydaniu papierowym i elektronicznym przeprosić Szmita oraz zapłacić 25 tys. zł na remont zabytkowego pałacu w Jaszunach na Litwie.

Tym samym trzyletnia epopeja sadowa dobiegła końca, czekając na wykonanie wyroku(przeprosiny) przypomnijmy sobie jak to się zaczęło:Jerzy Szmit we wrześniu 2017 roku zrezygnował ze stanowiska wiceministra budownictwa i infrastruktury, informując, że robi to z powodów osobistych. „Fakt” napisał wówczas tekst sugerujący, że jakoby CBA prowadziło czynności kontrolne w stosunku do Jerzego Szmita.

W dniu 2 listopada 2017 r. Kancelaria Radców Prawnych i Adwokatów „Lech Obara i Współpracownicy”, działając w imieniu Jerzego Szmita skierowała do sądu dwa powództwa w związku z publikacją artykułu pt. „Wiceminister pod lupą CBA”, opublikowanego w dzienniku „Fakt Gazeta Codzienna” oraz portalu internetowym „Fakt24.pl”

24 stycznia 2019 roku w Sądzie Okręgowym w Olsztynie zakończył się proces. Zgodnie z zapadłym w sprawie wyrokiem, wydawca ww. tytułów prasowych (Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. ma opublikować przeprosiny w wydaniu papierowym dziennika oraz na portalu internetowym Fakt24.pl. Ponadto, sąd nakazał zaniechanie dalszych naruszeń dóbr osobistych oraz zasądził kwotę 50.000 zł na wskazany cel społeczny.

Wyrokiem Sądu Apelacyjnego z Białegostoku z dnia 28 maja 2019 obniżono zasądzoną kwotę z 50 do 25 tysięcy złotych. Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. złożył do Sądu Najwyższego skargę kasacyjną

Postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 29 maja 2020 odmawiające przyjęcia skargi kasacyjnej kończy prawie 3 letnia batalię o ochronę dóbr osobistych.

Jerzy Szmit, w tle Pałac w Jaszunach
Jerzy Szmit, w tle Pałac w Jaszunach

Linia programowa każdej gazety, jej zależności, powiązania, najlepiej uwidaczniają się w momentach kryzysów, przesileń. Wtedy widać, komu gdzie najbliżej. Niemiecko-szwajcarski koncern medialny „Ringier Axel Springer” wystosował swego czasu instrukcję do swoich pracowników, w którym określił po czyjej stronie ma się opowiadać dziennikarze koncernu, a także jak komentować bieżące wydarzenia polityczne. W odpowiedzi na tą niesłychana jak na warunki demokracji instrukcję Jerzy Karwelis (w czasach PRL działacz opozycyjny. W koncernie Ringier Axel Springer był dyrektorem „Newsweek Polska” i „Forbes”), były członek zarządu polskiego oddziału koncernu Springera, napisał list do Marka Dekana*, w którym stwierdza: ”Z zażenowaniem patrzyłem, jak toleruje Pan włączanie się redaktora naczelnego Newsweeka do polityki jako aktywnego podmiotu. To wstyd dla dziennikarza a także dla wydawnictwa, któremu Pan szefuje… O działaniach polskiego legalnego rządu ma Pan czelność pisać, że »ideologia i prymitywne manipulacje przegrały z wartościami i rozsądkiem«. Nawet gdyby to była prawda nie przystoi tak pisać do dziennikarzy, nawet gdyby Pan był Polakiem. Tym bardziej, że to nie jest prawda. Rząd Polski miał zwyczajne prawo do zgłoszenia swego kandydata i niepopierania obecnego” (chodzi o niezgłoszenie Donalda Tuska na Przewodniczącego Rady Europejskiej w drugiej kadencji )
O tę sprawę była pytana w programie „Gość Wiadomości” również ówczesna rzeczniczka PiS Beata Mazurek.

Ta sytuacja jest skandaliczna, ona nie powinna mieć miejsca i ona świadczy tylko i wyłącznie o tym, że państwo niemieckie próbuje ingerować w wewnętrzne sprawy Polski, na co absolutnie nie może być zgody. Nie może być zgody absolutnie na to, że my jako Polacy będziemy akceptować to, by nasz naród był karmiony kłamliwą informacją przez media, które są inspirowane przez zagranicznych właścicieli
– powiedziała Mazurek.

To jest obrażające nie tylko czytelników, widzów i słuchaczy, ale przede wszystkim dziennikarzy. Żaden właściciel medialny – czy to polski, czy zagraniczny – nie ma absolutnie prawa łamać wolności mediów, łamać sumień dziennikarskich, ale przede wszystkim manipulować opinią publiczną
– dodała Mazurek. Zaznaczyła też, że sprawą tą powinna zająć się prokuratura.

Prokuratura niestety Dekanem się nie zajęła, większość mediów nadal jest w niemieckich rękach(98% w rękach cudzoziemców, w tym większość to kapitał niemiecki) – w tej sytuacji tym bardziej cieszy zwycięstwo prawdy nad niemieckim Kulturkampf.

Redakcja


*Mark Dekan jako Prezes Zarządu Ringier Axel Springer Media AG jest odpowiedzialny za spółkę joint venture zawiązaną pomiędzy firmami Axel Springer i Ringier w Europie Środkowo-Wschodniej (CEE), będącą największym wydawcą mediów cyfrowych na rynkach CEE. Ponadto piastuje stanowisko Prezesa Zarządu Ringier Axel Springer Polska, kierując jedną z największych grup medialnych w regionie.