W. Ogrodziński

1989 rok – Wierny do końca

Zmiany zachodzące w kraju pod koniec lat osiemdziesiątych były nieuchronne, a ich konieczność powszechnie odczuwana, skoro Wojciech Ogrodziński, kreśląc prognozy na tak istotny dla najnowszej historii Polski rok 1989 pytał i zarazem przekonywał: „Jaki będzie ten nowy – 1989 rok? Znajomy doktor nauk technicznych powiedział mi niedawno: «Idzie ku lepszemu, bo już gorzej być nie może»” [1].

Kiedy wyczuwający nadchodzące zmiany studenci Akademii Rolniczo-Technicznej zażądali reaktywowania NZS [2], Wojciech Ogrodziński w tym czasie wykładowca akademicki, przekonywał, że nie warto rozmawiać, gdyż „Polska była i jest krajem ludzi gadatliwych, a nasze gadulstwo charakteryzowała i charakteryzuje ogromna różnorodność”. Reakcja dziennikarza wydaje się dziwna, studenci musieli wykazać odwagę, informując władze uczelni o powołaniu NZS, ponieważ z punktu widzenia rektora działali nielegalnie. Ogrodziński nie doceniał tego, pisząc: „Wysłuchałem niedawno w radio reportażu o manifestacji studentów Akademii Rolniczo-Technicznej w Olsztynie. Uczestników było niewielu, zachowywali się spokojnie. Powiedzieli swoje, m.in., że chcą NZS, wysłuchali prorektora, który ich zgromadzenie uznał za nielegalne. Moją uwagę zwrócił fakt, że obie strony powoływały się na prawo. Organizatorzy na prawo do odrębności i własnej tożsamości, prorektor – na brak zgody rektora. Jeszcze jeden przykład na dowód, że gdy dwóch mówi to samo, nie zawsze znaczy to to samo” [3]. Studenci domagali się m.in. usunięcia z programów studiów tzw. przedmiotów ideologicznych, tj. ekonomii politycznej, nauki o polityce, zaprzestania ingerencji milicji i SB w sprawy uczelni [4]. Dla Ogrodzińskiego natomiast była to zwykła wymiana zdań, a nie walka o wolność zrzeszania się i wolność słowa.

W czasie kampanii wyborczej do sejmu kontraktowego [5] Wojciech Ogrodziński narzekał, że wyborcy mają wyrobione zdanie, że trudno będzie kogokolwiek przekonać do zmiany i zarzucał wyborcom kierowanie się emocjami: „Wybory do Sejmu i Senatu budzą na razie (piszę ten felieton 13 maja) umiarkowane zainteresowanie… Wyborcy słuchają, czytają, obserwują, ale zdecydowane opinie mają tylko ci, którzy mieli je już wcześniej, i ci, którzy w swoich wyborach kierują się emocjami” [6].

Publicystyka Ogrodzińskiego, zwłaszcza w okresie kampanii wyborczej do sejmu kontraktowego, wyraźnie klasyfikowała go jako zadeklarowanego zwolennika strony koalicyjno-rządowej. Daleki był od pokazywania zalet kandydatów Komitetu Obywatelskiego „Solidarność”. 4 czerwca 1989 r. oznajmił m.in., że opozycja solidarnościowa prezentowała podczas kampanii wyborczej program, strona rządowa natomiast skoncentrowała się na zadaniach, które „czekają wszystkich, niezależnie od politycznych przekonań i upodobań”. Ogrodziński nieco dalej pisał: „Czerwcowe wybory wykażą, co na wyborcach zrobiło większe wrażenie: chłodny rejestr tego, co trzeba zrobić, by żyło się lepiej czy też zorganizowana manifestacja gniewu, cierpienia i entuzjazmu”. Analizując 18 czerwca 1989 r. wyniki wyborów, podawał: „Jak zwykle czas pokaże, co w Polsce zmienić trzeba natychmiast, co odsunąć na przyszłość, a co tylko przesłonić. Z jego upływem powróci umiar i rozwaga” [7].

Już po podaniu do publicznej wiadomości wyników wyborów Wojciech Ogrodziński nawoływał do spokoju i umiarkowanych żądań. Kiedy ludzie narzekali po czterdziestu latach rozwoju gospodarczego PRL, że „robotnik zarabia 20–30 dolarów miesięcznie, podczas gdy jego odpowiednik na Zachodzie 1000 dolarów i więcej”, Ogrodziński nie poruszył sprawy sztucznie utrzymywanego kursu dolara czy wysokiej energochłonności polskiej produkcji, ale przekonywał: „Za mieszkanie w Polsce przeciętny lokator płaci kilka dolarów, a więc też kilkaset razy mniej niż jego zachodni kolega. Chleb i mleko, tak licząc, też u nas kilkadziesiąt razy tańsze niż tam. W jego opinii, fałszywie rozumiane poczucie sprawiedliwości wymagało, aby dostrzec, że standard życia w Polsce jest oczywiście kilka razy niższy niż na Zachodzie, ale sensowne są tylko takie porównania, w których tę samą miarę odnosi się i do płac, i do wydatków”. Zdaniem felietonisty, w Polsce nie należy zmieniać wszystkiego, ale ulepszyć tylko to, co jest. Podsumowując kwestię wyborów, Ogrodziński ubolewał: „Niestety, podczas tej kampanii wyborczej zwolennicy przemian lepiej «kadrowali» się w telewizji, lepiej też wypadali w prasie i w radiu, co oczywiście nie znaczy, że wszystkie racje były po ich stronie” [8].

Od opublikowania wyników wyborów do sformowania rządu Tadeusza Mazowieckiego Ogrodziński żył w niepewności, co się stanie, jakie będą decyzje solidarnościowej ekipy: „W tej chwili, kiedy piszę ten felieton (25 sierpnia), nie jest znany skład i kształt nowego rządu ani też jego program. Z nowym rządem wszyscy wiążą jakieś nadzieje. Jedni pragną poprawy sytuacji, powstrzymania inflacji, lepszego zaopatrzenia”. Prawdopodobnie obawiał się nagłych zmian, ponieważ mogły one zmienić m.in. jego sytuację osobistą. Warto pamiętać, że wielu członków partyjnego kierownictwa w całym kraju rezygnowało wówczas z funkcji, spodziewając się, że dni władzy komunistycznej są policzone [9]. „Inni, nadal chyba zdecydowana mniejszość, oczekują zmian radykalnych”. W oczach przyzwyczajonego do roli dotychczasowego sejmu PRL jako maszynki do głosowania obraz nowego parlamentu miał być nie tylko bardzo przyjazny, ale nawet komiczny. „W Sejmie oprócz gry politycznej i gospodarczej trwa też gra słów. «W kraju, w którym brakuje zapałek, trwa pożar»: to najzabawniejsza figura stylistyczna, jaką usłyszałem, oprócz tej «szparki, którą pewnemu posłowi uchyliła pewna posłanka»” [10].

Zakończenie

Postać Wojciecha Ogrodzińskiego jest typowym przykładem dziennikarza stworzonego przez system komunistyczny i w jakiś sposób tworzącego tamten porządek, człowieka, który pokazując odpowiednio dobraną, do pewnego stopnia wskazywaną przez władze, a do pewnego również wynikającą z własnych poglądów treść, kreował za pomocą fal eteru i artykułów prasowych ducha i koloryt tamtego czasu. Reżim potrzebował takich sprawnych, oddanych sobie luminarzy słowa. Trzeba zarówno w przypadku Wojciecha Ogrodzińskiego, jak i innych dziennikarzy okresu realnego socjalizmu, zachować tę pamięć jako memento. Tym bardziej że Ogrodziński nie był typowym redaktorem, potrafił w odróżnieniu od wielu dziennikarzy z redakcji radiowej i kolegów z zespołów prasowych robić wrażenie autentycznego, a do pewnego stopnia też niezależnego dziennikarza, który zwłaszcza w felietonach prasowych, nie szczędząc krytyki wobec słów i postaw opozycyjnych, stwarzał wrażenie wnikliwego badacza zwykłej codzienności, wspominał niedociągnięcia władzy, zrzucając odpowiedzialność za nie na charakter narodowy bądź biurokrację. Być może wnikliwość pomogła Ogrodzińskiemu przetrwać burzliwy okres transformacji ustrojowej i odnaleźć się w wolnej Polsce. Mimo wielu dwuznaczności, zniekształceń i przeinaczeń w jego tekstach można znaleźć trafne spostrzeżenia, do dziś aktualne, np. w artykule z września 1989 r.: „Złośliwi twierdzą, że rząd «Solidarności» to największy ostatnio sukces PZPR. Po raz pierwszy bowiem od czterdziestu z górą lat ciężar odpowiedzialności za stan polskiej gospodarki przestaje obciążać jedno konto” [11].

Dr Paweł Piotr Warot

[1] W. Ogrodziński, Ziarnko do ziarnka, 15 I 1989 r.
[2] Szerzej na ten temat w: W. Gieszczyński, Od narodzin „Solidarności”…, s. 473–475.
[3] W. Ogrodziński, Ziarnko do ziarnka, 5 II 1989 r.
[4] AP Olsztyn, KW PZPR, 1141/496, Protokół nr 12/89, posiedzenie Egzekutywy KW PZPR w Olsztynie z 30 V 1989 r.; W. Gieszczyński, Od narodzin „Solidarności”…, s. 473.
[5] Na temat przebiegu kampanii wyborczej i samych wyborów do sejmu kontraktowego zob. J. Bierula, R. Gieszczyńska, P. Kardela, P.P. Warot, Olsztyński Czerwiec ’89, Olsztyn 2009, s. 183–213; P.P. Warot, Prasa partyjna Olsztyna…, s. 191–238.
[6] W. Ogrodziński, Ziarnko do ziarnka, 28 V 1989.
[7] Ibidem, 18 VI 1989. Por. P.P. Warot, Prasa partyjna Olsztyna…, s. 232.
[8] W. Ogrodziński, Ziarnko do ziarnka, 28 V 1989. Por. P.P. Warot, Prasa partyjna Olsztyna…, s. 221, 237.
[9] „Życie Warszawy”, 20 VII 1989; ibidem, 31 VII 1989.
[10] W. Ogrodziński, Ziarnko do ziarnka, 28 V 1989.
[11] Ibidem.